}

niedziela, 3 marca 2019

NARS, Pure Radiant Tinted Moisturizer, Koloryzujący krem nawilżający&Soft Matte Complete Concealer Korektor

Kolejne testy. Dziś na tapetę biorę "podkład" i korektor marki NARS - dwie pieczenie na jednym ogniu ;) 
Koloryzujący krem nawilżający - idealny na wiosnę oraz kremowy korektor do zadań specjalnych...


Pure Radiant Tinted Moisturizer SPF30/PA+++
Koloryzujący krem nawilżający


Pierwsze cieplejsze dni i wzięłam się za lżejsze formuły. Pure Radiant Tinted Moisturizer SPF30/PA+++
 marki NARS (195 zł) jest lekkim nawilżającym kremem koloryzującym o szerokim spektrum ochrony
 przeciwsłonecznej SPF 30, a to już dużo! Formuła nie zawierająca olejków daje półprzezroczyste
wykończenie i ochronę przeciwsłoneczną, jednocześnie pomagając zredukować efekt przebarwień i
 ciemnych plam w zaledwie cztery tygodnie. Kosmetyk 2w1 - koloryzuje i pielęgnuje - zawiera w
sobie morskie mukopolisacharydy z Kopary (Kopara - mikroorganizmy z zatoki Polinezji stymulujące
fibroblasty do syntezy kwasu hialuronowego) oraz bogatą w minerały wodę morską, które pomagają
ożywić i zremineralizować skórę. Skóra jest wręcz nasycona minerałami, bardziej gładka i promienna.



 Jego kremowa konsystencja w mig wtapia się w skórę, w efekcie ta wygląda naturalnie, wiosennie.
Krem ten super nawilża skórę, można nakładać go solo, nie podkreśla zmarszczek czy suchych skórek.
 Idealny kosmetyk na podróż (poręczna tuba), aplikuje się raz, dwa, jak tylko chcecie - producent
poleca opuszkami palców. Bez smug, plam, nie utlenia się w miarę noszenia. Poziom krycia według
mnie - średni, koloryt skóry jest wyrównany, kryje mniejsze niedoskonałości, przebarwienia czy
zaczerwienienia. Można go porównać działaniem do BB czy CC kremów i słusznie jest to bowiem
wielofunkcyjny kosmetyk, który pielęgnuje skórę, zapewnia naturalny i świeży wygląd twarzy.
Poza tym jest to bardzo wydajny, gęsty produkt, mi jedna warstwa do szczęścia wystarcza :)




 Kolorów do wyboru mamy 9 z 12, ja ze swoim trafiłam świetnie - Alaska Light 2 - to odcień jasny,
złotawy, z żółtymi tonami. Wiem, jestem teraz blada jak ściana i łaknę odrobiny słońca w każdym
wymiarze. Muszę przyznać, czuję się w nim bardzo fajnie i komfortowo. Skóra jest miękka, a efekt
finalny satynowy, więc to co lubię najbardziej. Mineralna formuła nie obciążająca cery sprawia, że
"podkład" jest prawie niewidzialny, niewyczuwalny i trwały. Żywię wielką nadzieję, że latem to się
nie zmieni. Dodatkowy duży plus za filtr (jeden kosmetyk mniej) i miły dla nosa, kwiatowy zapach.
Podsumowując jest to super krem koloryzujący na nadchodzący sezon, kosmetyk dla każdego.



Soft Matte Complete Concealer
Kremowy korektor


Jeśli chcecie to i owo ukryć polecam Wam z całego serca korektor Soft Matte Complete (159 zł).
Kultowy już korektor marki NARS odznacza się lekką formułą, która pozbawiona jest substancji
oleistych. Natychmiastowo zaciera, tuszuje i wygładza niedoskonałości (kompleks soft-focus) a także
działa pielęgnacyjnie na skórę. W słoiczku mamy delikatną, kremową, dość zbitą a zarazem miękką
 konsystencję. Ultra lekka formuła może być aplikowana palcami, doskonale się wchłania, tworząc
naturalny efekt drugiej skóry. Można go nakładać na całą twarz, również na wrażliwe okolice oka -
 zasinienia i worki pod oczami oraz na powiekę. Korektor jak wskazuje nazwa zapewnia lekko matowe,
ale nie suche wykończenie, odrobinę świetliste bym powiedziała. Wykończenie jest naturalne przy
zaskakująco wysokim kryciu. Często gęsto, mocno kryjące korektory wyglądają ciężko, nieestetycznie
a w miarę noszenia dzieją się różne dziwnie rzeczy. Ten korektor NARSa jest jakimś wyjątkiem! :)



To zapewne zasługa jakże bogatego składu. Korektor Soft Matte Complete zawiera specjalny puder
Optimal Diffusion, który dzięki kulistym cząsteczkom przyciągającym i odbijającym światło pozwala
na uzyskanie optymalnej dyfuzji świata, tworząc silny efekt optyczny. Innowacyjne pudry o unikalnej
splecionej strukturze, pozostają na powierzchni skóry, zapewniając pełne krycie i naturalny efekt.
Korektor działa również wygładzająco - peptydy stymulują kolagen, wygładzając skórę i redukując
 widoczność zmarszczek i porów. Kwas hialurowony nawilża, zmiękcza i napina skórę, pozostawiając
ją bardziej promienną. Antyoksydant Daily Defense dostarcza skórze koktajl takich witam jak:
A, C i E, które pomagają chronić dermę przed negatywnym wpływem czynników środowiska.



16 odcieni, do Polski weszły 10, ale z pewnością znajdzie odpowiedni dla siebie. Mój to najjaśniejszy
 Chantilly. Jak widać bardzo jasny, dużo jaśniejszy niż w.w. podkład, ale pamiętajcie, żeby zawsze
wybierać odcień korektora przynajmniej o ton jaśniejszy. Nakładam go punktowo, po czym stapiam
z podkładem, dla zachowania higieny polecam pędzelek a następnie chociażby gąbeczkę. Świetnie
współpracuje z podkładami, nie tylko tej samej marki, dosyć szybko zastyga, ale nie na kamień. Jest
niewyczuwalny, nie wysusza, nie podkreśla i nie zbiera się w załamaniach, zmarszczkach czy porach.
Nie roluje się także ani nie migruje nawet w mimicznych miejscach. Ukryje i cienie i zaczerwieniania,
co tylko tam chcecie! W cięższe dni służy mi również pod oczy. Śmiem twierdzić, że jest dużo lepszy
od korektora Radiant Creamy Concealer, do którego długo się przymierzałam, ale za Chiny nie
mogłam wbić się z kolorem. Ten mi mi wybitnie przypasował, kolor, pigmentacja i trwałość.



Test między innymi tegoż kremu koloryzującego i moje trzy krople znajdziecie w najnowszym,
 marcowym wydaniu magazynu Avanti, o lekkich podkładach. Zapraszam do lektury :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!