}

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Estée Lauder, NOWY Double Wear Light, SOFT MATTE HYDRA MAKEUP SPF 10

W Nowym Roku kontynuuję wielki test podkładów. Na nowe dziecko Estée Lauder czekałam z utęsknieniem, 
wszak wielbię podkłady tej marki a Double Wear Nude Water Fresh Makeup KLIK stał się moim ulubieńcem
 2018 roku! Czy zatem Double Wear Light go przebije? Poznajcie nową stronę matowego wykończenia...


 Oto mamy Estée Lauder Lauder Double Wear Light Soft Matte Hydra Makeup SPF 10 w nowej, 
matowej wersji, delikatnie rozproszony, zawsze gotowy na selfie. Estée Lauder podążając za 
trendami ulepszył poprzednika na rzecz jeszcze bardziej naturalnej, nieskazitelnej cery w lekkim
 wydaniu matu o długotrwałym działaniu i właściwościach pielęgnacyjnych. Marka zawsze stawiała
sobie za cel - najpierw pielęgnacja, później makijaż i w tym cały sęk. Opakowanie - miękka tuba - 
dla wielu myślę będzie trafione i obejdzie się bez narzekania na brak pompki. Do wyboru mamy 
tuzin odcieni, zarówno chłodnych, neutralnych i ciepłych, oznaczenia są dziecinnie łatwe: Cool, 
Neutral i Warm, w moich rękach trzy: 1N2 Ecru, 2N1 Desert Beige - oba idealne dla jasnych 
karnacji oraz ciemniejszy 3N1 Ivory Beige, wszystkie naturalne; pojemność standardowa 30 ml.



 Wszystkie jak dotąd wersje Double Wear stały się bestsellerami, dla porównania Double Wear Stay 
In Place Make-up zapewniał wysoki mat, ale słyszało się, że mógł przesuszać. Double Wear Light 
matuje równie dobrze, ale tu czuć jeszcze przyjemne nawilżenie, komfort, świeżość, wygodę a przy 
tym brak efektu świecenia i pełną kontrolę nad wydzielanym sebum. Podkłady te są beztłuszczowe, 
bezzapachowe, przetestowane dermatologicznie i odpowiednie dla wszystkich rodzajów skóry. 
Double Wear Light Soft Matte Hydra Makeup SPF 10 to podkład, który daje wrażenie lekko 
wilgotnej skóry i nie jest to zabieg pozorny. Lekka, przywracająca skórze równowagę formuła
 odporna jest na ścieranie, pot, wilgoć, pogodę, wodę i wszelką aktywność fizyczną. Sprawdzi się
 zatem okrągły rok, zimową porą u mnie jest niezastąpiony a i nie brudzi ubrań (szaliki, golfy).



 Kremowa konsystencja wygładza, "zamazuje" i zmniejsza wygląd porów i niedoskonałości, aby 
uzyskać wykończenie gotowe na zdjęcie. To dzięki specjalnemu kompleksowi Hydra-Matte, który 
jest nasycony skoncentrowaną dawkę nawilżającego kwasu hialuronowego oraz przywracającym
 skórze równowagę wyciągiem z winogron i rumianku - te z kolei utrzymują skórę w poczuciu 
świeżości kontrolując zarazem poziom jej błyszczenia przez calutki dzień. Nie ma tu mowy o 
wysuszeniu czy zatkaniu porów! Podkład oczywiście pozbawiony jest silikonów, parabenów, olei, 
flawantów, nie obciąża skóry, jest lekki i przyjemny w aplikacji i noszeniu. Jak już wspomniałam jest 
kremowy, stąd może rozwiązanie w postaci tuby. Nakłada się wyśmienicie, jak wolicie - palcami, 
pędzlem czy jak ja gąbką - u mnie sprawdzoną metodą jest ta ostatnia, podkład super się wtapia!



 Macierz polimerowa nadaje formule elastyczność, a skórze - całodobowy komfort - podkład jak 
wiele innych matów nie zastyga na kamień. Trwała, niezbrylająca się formuła nie pozostawia na 
skórze smug czy plam.  Soft-Blur błyskawicznie tworzy naturalny efekt rozproszonego światła
 wygładzając niedoskonałości skórne, czyniąc cerę idealną. Stopień krycia możemy budować, ale
 gwarantuję, jedna warstwa spełni wasze oczekiwania a i korektor nie będzie potrzebny. Podkład
 dopasowuje się wręcz do koloru skóry, na sobie mam odcień 2N1. Na twarzy długie godziny, jak
 obiecuje producent 24h, wygląda nienagannie, nawet przy mieszanej czy tłustej cerze, nie ma obaw
 o nadmierne świecenie. Może latem będzie wymagał przypudrowania noska, ale póki co nie mam 
takiej potrzeby. Wielki plus, że nie waży się i nie zmienia koloru. Mały minus za niskie SPF 10.



 Nie może umknąć mi jego wydajność, dla mnie dużo większa niż lejące formuły. Gdybym miała go
 dalej rozkładać na czynniki pierwsze -  poziom krycia nie jest tak wysoki, ale to kwestia umowna, bo
 tak jak mówię - możemy go nakładać dowolnie i ile chcemy a przy tym efektu maski nie osiągniemy.
 Podkład pięknie ujednolica koloryt skóry, ale jeśli zmagacie się z większymi problemami niż ja,  
takimi jak np. przebarwienia będziecie potrzebowali dodatkowej warstwy. Za to nie wymaga użycia 
bazy, więc rachunek jest wyrównany. Nie ma też tego nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, które 
często towarzyszy przy mocno matujących fluidach, podkład nie podkreśla zmarszczek czy suchych
 skórek. Finalnie prezentuje się naturalnie, mat nie jest płaski, cera delikatnie świetlista, wygląda na 
wypoczętą, gładką jak jedwab, jest miła w dotyku. To świetny podkład na co dzień, dla każdego!


Przechodząc wreszcie do konsensusu - tak, podkład Estée Lauder Double Wear Light (189 zł) jest lżejszą 
formą klasyka. Jak wskazuje nazwa - daje delikatniejszy efekt matu. Nie umiem jednak wybrać który 
jest najlepszy. Moje preferencje zmieniają się jak pory roku, stąd teraz stawiam na wersję Light.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!