}

czwartek, 23 listopada 2017

#musthave na jesień / zimę PIELĘGNACJA CIAŁA

Zima idzie wielkimi krokami, najwyższy czas by przygotować się na zmiany, zmienić pielęgnację skóry
 twarzy, ciała i włosów. Ten ciężki okres jak co roku umilam sobie jak tylko mogę, otulam się zapachami a
 skórę nawilżam, peelinguję i dopieszczam na różne sposoby. Poznajcie moje must have, po pierwsze do ciała!



Suche olejki do ciała


Powiadają górale, że idzie zima stulecia a ja chucham na zimno, wiatr, mróz i śnieg! Nasza skóra nie 
lubi zimy a jeszcze bardziej suchego powietrza. Z czasem zaczyna nas swędzieć, jest przesuszona i 
zaczerwieniona. By jej ulżyć warto dodać do kąpieli kilka kropel olejku lub/i żele pod prysznic czy 
mydła zastąpić np. formułą olejku w żelu. Oleje w pielęgnacji stosuję na okrągło, to naturalna forma
namaszczania od wieków, sprawdzona i skuteczna, najlepsza dla mnie. Niegdyś przede wszystkim 
chroniły przed słońcem, uszkodzeniami i owadami oraz goiły rany. Dziś gdy nasza skóra narażona
jest na cały szereg czynników zewnętrznych oleje dbają o jej witalność, pielęgnują i odżywiają,
 nadają zdrowego blasku. Są bogatym źródłem witamin, mikroelementów, a także nasyconych i
nienasyconych kwasów tłuszczowych, są źródłem lipidów odpowiadających za regenerację skóry 
oraz przeciwdziałają nadmiernej utracie wody z naszej skóry. Ze swojej strony gorąco polecam
Wam olejki Rituals, holenderskiej marki, która dostępna jest na wyciągnięcie ręki w Sephorze KLIK.
 



Suchy olejek do ciała, ale i do włosów to flagowy produkt kolekcji Ayurveda (86 zł). Jego w 100%-ach 
naturalna formuła stworzona na bazie odżywczych olejków ze słodkich migdałów i bazylią, przywraca 
wewnętrzną harmonię.Wzbogacony ziołami, według ajurwedyjskiej tradycji został opracowany specjalnie
dla Vata Dosha. Delikatny aromat indyjskiej róży to źródło niebiańskich doznań i dobrego samopoczucia.
 Olejek ma formę suchą, przez co szybko się wchłania, tym chętniej używam go po prysznicu, z rana.
Olejek ujędrniający Puressentiel (99,99) to dla mnie nowość i mniam, że i dla Was także. Laboratorium
Puressentiel powstało w 2005 roku i specjalizuje się w aromaterapii, korzystając z czystych esencji
olejków i tylko naturalnych roślinnych składników. Ów produkt w swoim składzie posiada aż 18
olejków eterycznych i ekstrakty roślinne znane ze swych właściwości ujędrniających, tonizujących i
nawilżających. Dodatkowo pomaga zredukować efekt pomarańczowej skórki, ujędrnić i zwiększyć
napięcie skóry. Nietłusta konsystencja z łatwością przenika w głąb skóry nie pozostawiając tłustych
śladów a cytrusowo-ziołowy zapach jest miły dla nosa. Kosmetyki tej marki dostępne są w aptekach.




Zimoumilacze... Sephora Winter Wonderland


Coraz bliżej Święta... W te Święta kolekcja Sephora proponuje nam baśniowy, zimowy świat. Nowa
kolekcja na zimę obrazuje nam mroźny krajobraz, pełen czaru, utkany z delikatnych i subtelnych 
odcieni różu i złota, w którym odgadujemy raczej niż dostrzegamy złociste płatki, łagodne pagórki, 
ciepłe wnętrza domów oświetlonych lampkami, wymarzone prezenty, oszronione choinki, niebo 
przetykane złocistymi gwiazdkami i lisiczki o zawadiackim spojrzeniu. Jest pięknie i pachnąco!
Magia prysznica i czary kąpieli Sephora zmienia w codzienną chwilę przyjemności. Czarodziejskie 
różdżki, sole, kule a nawet napary do kąpieli podgrzewają atmosferę. Filażanka z niespodzianką to 
must have! A wszystko to po to by skóra była gładka, miła i pachnąca, cała kolekcja pachnie bawełną.



"Czujna lisiczka o spiczastych uszach przemyka niepostrzeżenie, pokazując rude futerko a to na 
kubku, to znów na termoforze, czy też na gumkach do włosów. A nawet na ślicznej lampce 
nocnej: niezwykle udana maskotka tych świąt w 2017 r., z której wszelkie dochody zostaną 
przekazane na stowarzyszenie „Toutes à l’école” (Wszystkie do szkoły), wspierane przez Sephora 
 od roku 2011., zaangażowane w zapewnienie wykształcenia i edukacji szkolnej dla dziewcząt 
w Kambodży. Otulając się kocem i zasłaniając oczy maseczką do spania selfie-friendly, 
 poddajmy się magii Świąt, które w tym roku znów okażą się zaczarowane... Ho Ho Ho" 




By o nas zadbać, porozpieszczać nas, ugłaskać, zachwycić i zadowolić Sephora - także w tym roku - 
proponuje mnóstwo świetnych drobiazgów Beauty Goodies. Lampka nocna w kształcie liska, różowy
ogrzewacz pełen gwiazdek, zestaw dla ulubionego samca, brokatowe kosmetyczki, sprytne zestawy 
pędzli, gąbeczki „bałwanki” o kulistych kształtach, brokatowy spray, kieszonkowe lusterko z 
uszkami, stylowe mini pilniczki itp. Czujecie się jak małe dzieci w sklepie z zabawkami? Ceny
 tych cudeniek zaczynają się od 15 zł, znajdziecie też wiele zestawów dla siebie i na prezent :) 
Nie byłabym sobą gdym nie wspomniała i nie pokazała jeszcze przepięknej palety cieni Once
 Upon A Look (109 zł). 15 odcieni, matowych i perłowych nie tylko dla Królowej Śniegu ;)




Peelingi kawowe


Małej kawki nigdy nie odmówię, kawa nie tylko pobudza, ale robi też dobrze naszej skórze. Kawa a
właściwie zawarta w niej kofeina redukuje cellulit i skórkę pomarańczową a także ujędrnia i wygładza.
Ten 'szaroburonijaki' czas zdopingował mnie do regularnego peelingowania skóry ciała - intensywne
oczyszczenie, złuszczenie i nawilżenie - o tym myślałam w głównej mierze, gdy po raz pierwszy
sięgnęłam po kawowy scrub. Peeling kawowy swoją konsystencją przypomina mokry gruby piasek,
nakładam go na zwilżone ciało, kolistymi ruchami wykonując masaż. Nie jest to zabieg bolący, wręcz
przeciwnie, kryształki soli lub cukru w połączeniu z zmieloną kawą nie drapią za mocno. Czynność
wydłużam w miejscach problematycznych, ale również na łokciach, kolanach czy skórze stóp. Na
rynku mamy szeroki wybór peelingów kawowych, choć nic trudnego zrobić go samemu w domu,
przepis jest banalnie prosty, ale ważna jest jakość. Gotowce, dajmy na to peeling MARK czy BODY
BOOM (ok. 65 zł/200g) zawierają wysokiej jakości kawę Robustę, brązowy cukier, sól morską lub
 himalajską, witaminę E plus przeróżne olejki: migdałowy, arganowy, makadama i kokosowy, dzięki
 czemu mają też walory odżywiające, kojące i regenerujące. Co więcej -  ziarna kawy robusta 
poprawiają mikrokrążenie w skórze i pomagają oczyścić ją z toksyn a ze względu na właściwości
antybakteryjne i przeciwzapalne kawa pomaga zwalczyć różne niedoskonałości skóry, również
łuszczycę. Wreszcie zawarte w niej związki polifenylowe (głównie kwas chlorogenowy) opóźniają
procesy starzenia. Mogłabym tak długo wymieniać i zachwalać działanie kawowych scrubów, choć
jest z tym trochę zabawy i czyszczenia. Bądź co bądź powiem, że warto, gołym okiem widzę a także
namacalnie czuję jak kondycja skóry jest w stanie poprawić się już po jednym użyciu. Mango,
czekolada czy najprostsza w swoje prostocie - świeżo palona kawa - opcji zapachowych jest dużo!


To by było tyle dobrego ;) Jestem ciekawa bez czego Wy nie możecie się obejść zimową porą?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!