}

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Lush Botanicals, Kosmetyki z lodówki

Kosmetyki są jak pokarm dla skóry. Dostarczają nam cennych wartości odżywczych, bogatych 
składników, nasza skóra pije je jak życiodajną wodę. Żywimy swój umysł, ciało i duszę, w dobie
 eco możemy żywić jeszcze lepiej naszą skórę. Lush Botanicals to polska marka, ultra naturalne 
kosmetyki z lodówki, tworzone ręcznie, świeżutkie i pachnące. Idealne nie tylko w dni gorące...



"Wyobraź sobie świat pielęgnacji skóry czysty, naturalny i nieskalany chemią, bez konserwantów, syntetyków i 
toksyn. Świat, w którym głos mają jedynie składniki naturalne, rdzenne i najcenniejsze, po których skóra 
staje się odżywiona, nawilżona i zdrowa. Taki świat kosmetyków naturalnych stworzyliśmy w Lush Botanicals".

Lush Botanicals to kosmetyki stu procentowo naturalne, pozbawione sztucznych komponentów i
konserwantów, nawet tych uważanych za bezpieczne wg. Ecocert, wolne od olei mineralnych, 
substancji ropopochodnych, silikonów, parabenów, PEG-ów. Nie wszystko co świeci to złoto, nie
wszystko co jest zielone jest naturalne. I tak wiele marek podszywa się pod mianem naturalne
(greenwashing) a tak naprawdę można w nich znaleźć znikome stężenie składników naturalnych.
Kosmetyki marki Lush Botanicals są bez ściemy - czerpią i wykorzystują tylko cenne składniki
pochodzenia botanicznego. Lush Botanicals mówi stanowcze NIE dla substancji szkodliwych w
kosmetykach. Bywa, coraz częściej, gęściej, że masowo produkowane kosmetyki naszpikowane są
chemią a ściślej mówiąc substancjami szkodliwymi, trującymi, często alergizującymi, mutagennymi i  kancerogennymi. Konserwanty budzą sprzeczne emocje, powodują wiele reakcji alergicznych,
 podrażniają i obciążają skórę, ale wydłużają okres ważności spożycia kosmetyków, a gdyby tak je
wyrzucić? Karmić skórę tym co dla niej najlepsze, odżywczym koktajlem dopiero co sporządzonym?
W zgodzie z naturą, z samym sobą, bez szkodliwej chemii, z dobrą energią, składem i wartościami. 




Można a dlaczego by nie, stąd też kosmetyki Lush Botanicals prosto z lodówki. Dlaczego właśnie z
lodówki? Po prostu to dla nich najlepsze środowisko - niska temperatura pomaga utrzymać potencjał
 odżywczy składników, co oczywiście wpływa na ich działanie, jakość i efektywność odżywienia
skóry. Wraz z ciemnofioletowym, biofonicznym szkłem (etym. z greckiego „bios” oznacza życie,
„phos”- światło) Miron Violet Glass zapewniają maksimum bezpieczeństwa i gwarancję świeżości.
 Ciemnofioletowe szkło nie przepuszcza promieni światła widzialnego UVA i UVB, które odpowiada
 za dekompozycję, tj. rozkład i starzenie się wszystkich organizmów żywych a jedynie pozytywnie
działające promienie ultrafioletowe oraz podczerwone, te podtrzymują bioenergię składników i
zapobiegają degradacji cząsteczek. Wpływa to na znaczące opóźnienie procesu ich dezaktywacji i
 rozkładu oraz gwarantuje dobre właściwości konserwujące szkła. To w czym przechowujemy
kosmetyki ma znaczenie - szkło Miron Violer Glass wykorzystuje pozytywny wpływ biofotonii na
jakość, skuteczność i świeżość produktów kosmetycznych. Szkło jest materiałem, który nie reaguje z
 kosmetykiem i nie przedostają się do kosmetyku substancje tak jak z innego rodzaju opakowań. 
Tą formę opakowania - nie tylko ze względów estetycznych - doceniło wiele marek kosmetyków
eco-luxe, produktów niszowych, niemasowych. Opakowania podlegają zwrotowi, można je odesłać,
szkło jest wykorzystywane powtórnie. W takich oto warunkach kosmetyki bez konserwantów czują
się najlepiej i mają się dobrze do 10 tygodni od otwarcia. Ekstremalnie świeże, nie kurzą się na półkach
 drogeryjnych, nie mają nieskończenie długich dat ważności, są przygotowywane małymi partiami.



Lush Botanicals zostało stworzone z potrzeby - tak mówi o nich Ania Kuczer - Ślepaczuk - która 
zrobiła wszystko co w swojej mocy, by te kosmetyki miały wielką moc i były bez skazy. Zanim
 kosmetyki trafiły do sprzedaży i do lodówek przeszły szereg testów, w lipcu mija rok od ich narodzin. 
Najbardziej ochoczo rozchodzą się serum pod oczy Stardust, serum antyoksydacyjne Cream in the
city, sok odświeżający Juice in motion. Zaś najlepszym produktem do skóry dojrzałej jest serum 
anti-ageing Youth code i serum olejowe Beyond time. Podzielam zachwyty! Sok Juice in the mation 
(85 zł/100 ml) to moje pierwsze śniadanie. Zanim na dobre otworzę oczy przemywam nim twarz, 
szyję, powieki. Bardzo owocowy zapach - cytryny, pomarańczy, mandarynki, grejpfruta - tworzą 
niezłe kombo, pobudzają do działania. Koniecznie na chłodno - sok z miąższu liści aloesu, oleje z 
pestek moreli, z pestek arbuza, z pestek winogron i liczne ekstrakty (z pestek guarany, z owocu 
pomarańczy, z pestek grejpfruta, ze słodkiego migdała, z owocu winogrona, z mleczka pszczelego 
(royal jelly) - odświeżają, rozświetlają i tonizują skórę a przy tym intensywnie odżywiają i nawilżają.
 Ten produkt można też użyć do demakijażu oczu, wrażliwych, zmęczonych, nanieść jako kompres. 
  


Musicie spróbować i serum pod oczy, wyśmienite na dzień i na noc - Stardust (195 zł/30ml) - z dużą 
dawką antyoksydantów, witamin E (Tocopherol) i B5 (Panthenol), minerałów i kwasu hialuronowego, 
ale też z wysokim stężeniem kofeiny, która to zapewnia odpowiednie mikrokrążenie krwi, działa 
stymulująco i energetyzująco. Kremowe serum pachnące różowym lotosem i mandarynkami jest 
słodko zniewalające, ale co najważniejsze szybko się wchłania i działa cuda! Woda kwiatowa z 
płatków róży damasceńskiej, oleje (olej z pestek granatu, olej z pestek kiwi, olej z pestek opuncji, 
olej z pestek jabłek, olej z pestek jojoba, olej ze słodkich migdałów, masło shea, masło murumuru) i 
ekstrakty (z zielonej kawy, z owoców acai, winogron, z pestek guarany, grejpfruta, mleczka 
pszczelego) dbają, aby skóra pozostała elastyczna, dotleniona i chroniona przed starzeniem.
 Wystarczy wyjąć z lodówki, wklepać - ach jakie to przyjemnie! Wieczorem do demakijażu polecam 
wszystkim płyn micelarny - Rose Infinity (75 zł/100 ml) - z płatków róży damasceńskiej, z płatków 
róży stulistnej (rosa centifolia), z płatków róży japońskiej (rosa rugosa), z wina, z owoców 
truskawek, winogron, słodkich migdałów, pestek grejpfruta, mleczka pszczelego (royal jelly). 
Prawdziwy koktajl, świeży, delikatny, relaksujący zapach kwiatów i miękka jak aksamit skóra, 
uwielbiam! Jeszcze tylko masełko do ust Luscious (55 zł) i można iść spać ;) Masło shea, masło 
mango, olej z manoi, wosk z jojoba, olej rycynowy i witaminki C i E zadbają o najbardziej 
wymagające, spragnione nawilżenia i odżywienia usta. Pachnie smakowicie kwiatem gardenii 
tahitańskiej (monoi) i owocu pomarańczy, jest także ekstrakt z owocu truskawki, przesłodkie!
 


 Sam proces technologiczny jest też niezwykle ciekawy, wręcz fascynujący. Składniki takie jak jak
oleje i ekstrakty roślinne oraz hydrolaty (wody kwiatowe) nie są podgrzewane do wysokich
temperatur, a jedynie minimalnie i krótko. Z kolei witaminy, olejki eteryczne i absoluty kwiatowe
dodawane są na zimno by nic nie uleciało, nie poszło na marne. Bogate i różnorodne receptury, w
najcenniejsze oleje i olejki eteryczne, woski pszczele i mleczko pszczele, soczyste roślinne ekstrakty,
 cudownie pachnące absoluty i wody kwiatowe, naturalne witaminy, minerały, antyoksydanty i inne
substancje aktywnie detoksykujące, odżywiające i pobudzające do odnowy komórki skóry wypełniają
 butelki po brzegi. Tylko naturalne surowce zapewniające trwałość mikrobiologiczną i stabilność
fizykochemiczną, każdy składnik ma znaczenie!  Tu każdy składnik działa, nawet emulgator, który
łączy fazę wodną z fazą olejową. Kosmetyki są tak przemyślane by pasowały do skóry w różnym
wieku i różnych potrzebach.  Świeżo pachnące, jakby dopiero co wyciśnięte, kwiatowe, cytrusowo-
owocowe, najpiękniejsze z możliwych: różowego lotosu, frangipani, champaka, róży damasceńskiej.
Każdy szczegół został wybrany i dopracowany rączkami i wielkim sercem Ani. Sama kręci ten 
biznes, sama tworzy kosmetyki i ich używa, stoi na ich czele, nie obiecuje kokosów, mówi szczerze.



Składy są wyjątkowe, ale ich analiza prosta - sama natura, żadnych parfum lub fragrance - skład 
podano na etykiecie według nomenklatury INCI. Na ich widok nabiera się apetytu  - składniki 
pochodzą z roślin, głównie z kwiatów i owoców - ekstrakty z figi, guarany, jeżyny, grejpfruta, 
truskawki, pomarańczy, z róży stulistnej, z róży japońskiej, wina, wanilii ; witamin i minerałów: z
 pestek granatu, opuncji figowej, żurawiny, truskawek, malin, kiwi, dzikiej róży, czarnej porzeczki,
czereśni, marakui, jabłka, moreli, buritti, inca inchi, jojoba, nie wspominając o masłach z pestek
mango, awokado, babassu, cupuacu, murumuru. Można powiedzieć, że to taki detoks dla skóry :P
W ofercie Lush Botanicals obecnie jest 15 kosmetyków: Sunlight - krem na dzień, Staylight -  krem
na noc, Crem in the city - serum antyoksydacyjne, In the air -  krem ultra nawilżający, Stardust - 
serum pod oczy, Youth code-  serum anty-ageing, Beyond Time -  serum olejowe do twarzy, Rose
Rain - serum żelowe ultra nawilżające, Rose Infinity - płyn micelarny, Juice in Motion - sok/tonik
odświeżający, Stay Naked -  balsam do ciała, Velvet Glove - serum do dłoni, Creme de la Creme -
 masło do twarzy i ciała, Luscious - masło do ust, Wold Thing - krem męski. Co ciekawe w każdym
 kremie można znaleźć aż 8 cennych olei, 6 roślinnych ekstraktów, hydrolat, szlachetne olejki eteryczne i
cudownie pachnące absoluty kwiatowe, naturalne witaminy, mnóstwo antyoksydantów i minerałów.



Tak jak dieta ważna jest dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, tak dla naszej skóry dieta ma
 również znaczenie. Dieta pozbawiona chemii a także kosmetyki pozbawione chemii. Skoro możemy 
świadomie wybierać co w siebie wklepujemy to spróbujmy Lush Botanicals. Naszej skórze wyjdzie 
to na zdrowie, to dobra choć nie tania inwestycja. Z pewnością się zwróci, z nawiązką, obiecuję, że 
poczujecie różnicę. Zapraszam na stronę lushbotanicals.com do zakupów, wspierajmy polskie marki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!