}

wtorek, 9 maja 2017

IOSSI, Naturalne peelingi i masła musy

Na wiosnę wstępuje we mnie nowy duch! Wszystkie peelingi, masła idą w ruch! Smaruję, wcieram, 
 całymi godzinami. Przyjemność niewątpliwa gdy po całym dniu biegania, no może nie dosłownie, 
ale codziennie na liczniki średnio licząc 10 km zrobię. Dbam o to co jem, dbam czym masuję się.





IOSSI dobre bo nasze! Nasze bo polskie, naturalnie naturalne. Choć często wzdycham do kosmetyków 
odległych (Korres, Rituals), nie zapominam o naszym rodzimym bogactwie. IOSSI ma miejsce w moim
 sercu i w pielęgnacji. Aktualnie do ciała - na bogato, pełne olejów, treściwe do cna! Produkowane
 tylko i wyłącznie z naturalnych i organicznych składników, bez śmieci, szkodliwych dodatków, 
sztucznych barwników i zapachów. A co w tym wszystkim jest najfajniejsze? Są ręcznie robione :)



Na dobry początek peelingi, liczę je na dziesiątki - używam częściej niż maszynki! Spośród trzech - 
polecam naturalnie wszystkie - dziś o dwóch rodzynkach: Mandarynce i Pomarańczy a także 
rozmarynie i limonce. W chłodniejsze dni wyciągam dłoń po świąteczną wersję, acz bez przypraw 
korzennych. Scrub jak świeża wyciśnięta pomarańcza, skropiona mandarynką, podwójna dawka 
energii, na dodatek z olejem z pestek moreli. Aromatyczny peeling na bazie cukru i polskiej soli 
kamiennej, z olejkami cytrusowymi (również cytryny i grejpfruta), masłem shea, maceratem z 
macerat marchwi w oleju słonecznikowym, olejem ryżowym z kapką cedru na podkręcenia aromatu.
 Odświeża, złuszcza wygładza, nawilża, o tak, nawilża tak, że nie potrzeba już balsamu. Pobudza 
mikrokrążenie, skórę rozgrzewa do czerwoności, wygładza pozostawiając ją nawilżoną i elastyczną. 
Odżywiona nim skóra odzyskuje swój blask i pozostaje na długo gładka i subtelnie pachnąca. Nie 
tylko energetyzuje, ale także zapobiega powstawaniu cellulitu i chroni przed rozstępami:D




Rozmaryn i Limonka są dużo świeższe, mają tą charakterystyczną nutkę ziołową, którą lubię w 
kosmetykach. Peeling cukrowy z solą epson i rozmarynem, olejem ryżowym i masłem shea ma ciut 
inną konsystencję niż kolega, to taki krem z drobinami, dzięki czemu doskonale złuszcza martwy 
naskórek, wygładza i dogłębnie nawilża skórę działając energetyzująco i odświeżająco. To olej z 
pestek moreli czyni ją jędrną i elastyczną. Odżywiona skóra uzyskuje piękny kolor i długo pozostaje 
pachnąca. Trzeci scrub -  nie znaczy gorszy to Trawa Cytrynowa&Winogrona. Nie wymagają użycia 
balsamu, ale też niecodziennie ich używam. Wtedy stawiam na masła, mus mieć te masła! :P





Regenerujące, w sam raz po zimie, May Chang z olejem konopnym - do niczego złego nie 
namawiam - ale jak już użyjecie wpadniecie po uszy! Energetyzujący mus do ciała doskonale 
nawilża, pielęgnuje i regeneruje skórę, pozostawiając ją gładką i pachnącą. Jedyne takie połączenie 
nierafinowanych olejów, organicznych maseł oraz olejków eterycznych w formie lekkiej pianki. 
Puszysta pianka pod wpływem ciepła zmienia się w olejek. Znów masło shea gra tu istotną, jeśli nie 
najważniejszą rolę, olej konopny to źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, które silnie
odżywia skórę zwiększając jej sprężystość i uelastyczniając naskórek, olejek grejpfrutowy nadaje 
masłu intensywny orzeźwiający zapach uzupełniony przez aromat olejku z owocu drzewa May 
Chang, słodki i pikantny jednocześnie. Masło May Chang to bardzo esencjonalny kosmetyk, najlepiej
 jest stosować go w bardzo niewielkich dawkach, ja nie umiem mu się oprzeć (pachnie trosze jak 
batonik), zwłaszcza że zwalcza pomarańczową skórę, z którą walczę na wszelkie możliwe sposoby.




Mniej pikantny, ale wciąż orientalny jest Flower Power Geranium i Bergamotka. Dodatek olejku 
eterycznego z bergamotki nadaje mu orzeźwiający, cytrusowy aromat, lekko złamany przez zapach 
olejku z róży geranium - słodki i różany. Na dokładkę olej marchwiowy, bogaty w beta karoten, 
który odpowiada za regenerację skórę i widocznie poprawia jej koloryt, podobnie jak masło kakaowe.
Dużo dobrego tutaj mamy, bo i olej ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron, olej krokoszowy, 
wosk carnauba, olej z zarodków pszenicy, olejek eteryczny may chang, olejek eteryczny z liści 
cynamonu, olejek eteryczny ylang-ylang, ekstrakt z  nagietka i rumianku. Ta mieszanka sprawia, że 
uspokaja, relaksuje, koi. Trzeba przyznać, że treściwa kombinacja, niewielka ilość wystarczy by na 
ciele pozostał przyjemny filtr, który chroni ją przez wiele godzin, ale uwaga może lekko barwić 
skórę. Jeśli nie ten to pod Waszą rozwagę oddaję Spice of India Paczula i Goździk oraz Lawendę.



Zapraszam Was do Manufaktury Asi KLIK  po raz kolejny - wchodzicie na własne życzenie, 
wychodzicie zadowoleni, głodni, powrócicie - z pewnością nie raz! Więcej o IOSSi i olejach 
przeczytacie TUTAJ :) Cena peelingów 59 zł/250 ml i masełek 59 zł/120 ml. Bierzcie wszystko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!