}

środa, 5 października 2016

Ministerstwo Dobrego Mydła

Poznaliśmy się na Targu Śniadaniowym na zielonym Żoliborzu. Zamiast świeżych warzyw czy domowych 
wypieków wróciłam do domu z kosmetykami :P Mój apetyt w miarę jedzenia rósł. Urósł do takich oto
rozmiarów: mydła, półkule do kąpieli, peeling, olejki, hydrolaty - wszystko świeżutkie i pachnące. 
Tu rządzi Ministerstwo Dobrego Mydła! Tu rządzą Dziewczyny! Na sam początek oddaję im głos :)



 "Ministerstwo Dobrego Mydła to mała rodzinna manufaktura założona przez siostry Anię i Ulę
 Bieluń w położonym na północnym zachodzie kraju Kamieniu Pomorskim. Oferujemy porządne, 
ręcznie wyrabiane mydła i kosmetyki. Dobre surowce, dobre rzemiosło i ciężka praca - to nasz tajny 
plan na sukces :) MDM powstało z połączenia mydlanej obsesji, dystansu pożyczonego od Monty 
Pythona i ich Ministerstwa Dziwnych Kroków oraz z poczucia, że dobrze robić dobrze. Rolę zagrała 
także trochę książka Czekolada Joanne Harrs, w której bohaterka prowadzi sklep z czekoladkami i 
zawsze wie, co dla kogo będzie najlepsze. I jeszcze film "Jiro śni o Sushi" opowiadający o 
skromności i bezkompromisowej miłości do pracy a właściwie o jedynym człowieku na 
świecie, którego Sushi zdobyły cztery gwiazdki w Przewodniki Michelin" 


Pamiętam te czasy gdy hydrolaty można było kupić, w dwóch, może trzech miejscach, jeszcze długo
 przed moim blogowaniem używałam ich. Hydrolaty to świetne oczyszczające toniki, odświeżające 
mgiełki do twarzy. Powstają podczas destylacji części lub całości roślin parą wodną. Krótko mówiąc 
są to wodne wyciągi kwiatowe czy ziołowe. Zatrzymują substancje aktywne roślin z których zostały 
przygotowane stanowiąc idealny, naturalny sposób na odświeżenie i nawilżenie skóry. Poleca się ich
stosowanie tuż przed nałożeniem olejku lub kremu. Ich piękne zapachy działają aromaterapeutycznie 
relaksując, łagodząc stres (jak lawendowy) lub dla odmiany - pobudzając do działania. Jakie dla siebie 
wybrałam? Nic zaskakującego - hydrolat z ekologicznej róży damasceńskiej (Rosa Damascena) w 
sam raz do skóry naczynkowej oraz Hydrolat z dziko zbieranej, ekologicznej Lawendy Wąskolistnej
 specjalnie sprowadzany z niewielkiej destylarni położonej na malowniczym południu Francji. Oba
(22 zł/50 ml) wzbogacone fermentem z rzodkwi (Raphanus Sativus). Peptydy pozyskiwane z rzodkwi
przedłużają trwałość hydrolatu wykazując jednocześnie wyjątkowe działanie nawilżające. Niech ten
ferment Was nie zniechęcil, obiecuję, że olejki cudownie pachną - różany bez sztuczności, bez zadęcia.
Lawendowy niczym nie podkręcany a jakże mocny,  jak przystało na zioło ma naturalny zapaszek.
 Hydrolaty można stosować w rytualne porannej lub wieczornej pielęgnacji -  oczyszczamy nim 
twarz oraz dekolt i na tak nawilżoną skórę nakładamy kroplę wybranego oleju (np. z nasion malin). 


Jesień to dobry czas na olejki i też w takie się zaopatrzyłam. Tłoczone na zimno, w odróżnieniu do
 hydrolatów atomizer zamieniono na pipetę a flaszki są mniejszej pojemności. Olej (21 zł/30 ml) z 
nasion maliny właściwej (Rubus idaeus L.) jest jednym z najciekawszych i zarazem najbardziej 
wszechstronnych olejów stosowanych w codziennej pielęgnacji skóry twarzy. Z uwagi na na dużą
koncentrację witamin E i A wysoko ceniony jest również przez osoby zmagające się z różnymi
 problemami skórnymi. Co ciekawe ma on nietłustą, aksamitną  konsystencję, więc jest idealny dla
 cery mieszanych jak moja. Adresowany przede wszystkim skórze podrażnionej, przesuszonej, 
skłonnej do alergii. To naturalny antyoksydant - łagodzi, uelastycznia i odbudowuje uszkodzoną 
 warstwę naskórka. Nie zatyka porów a dzięki właściwościom antybakteryjnym i przeciwzapalnym 
zapobiega powstawaniu zaskórników i krostek jednocześnie dbając o odpowiednie nawilżenie skóry. 
Ma on taki charakterystyczny nasienny, ziemisty aromat, który szybko gdzieś się utlenia. Do 
stosowania na dzień (pod makijaż - stanowi naturalny filtr przeciwsłoneczny) jak i na noc. 


Długo trzeba było na niego czekać - olejek śliwkowy przechodził wiele testów i nie dziwota, że jest 
ukochanym olejkiem Dziewczyn. Olej z pestek śliwki domowej (18 zł/30 ml) (Prunus domestica L.) 
- to lekki, szybko wchłaniający się olej o rozkosznym marcepanowym aromacie :P Bogaty w kwas 
oleinowy, linolowy, wit. E i antyoksydanty fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek. 
Idealnie koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej odbudowując płaszcz lipidowy skóry chroni 
ją przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych. To nie wszystko, to olejek, który mogą 
stosować osoby o skórze tłustej i zanieczyszczonej, ze skłonnością do wyprysków. Reguluje on 
bowiem procesy zachodzące w gruczołach łojowych i znacznie zmniejsza niedoskonałości. Prócz 
tego może a nawet powinien być stosowany na końce włosów, suchych i rozdwojonych, na paznokcie
 - kruche, łamliwe i matowe. Regeneruje i odżywia wszystko czego się dotknie ;) Łączy się z innymi 
olejami a dzięki witaminie E stabilizuje i utrwala  mieszanki - możemy samemu sobie tworzyć 
różnorakie receptury do masażu, odżywki, kremy i emulsje. Przydałaby się większa butla! ;)


Peeling, również śliwkowy, jakżeby inaczej, na bazie cukru trzcinowego. Odżywczy scrub w wielkim
szklanym słoju (250 g/38 zł). Pysznie pachnący i solidnie "ździerający". Drobinki cukru pobudzają 
krążenie podczas masażu i złuszczają martwy naskórek pozostawiając skórę odświeżoną i sprężystą,
gotową na przyjęcie wspomnianych chociażby olejów. Bogactwo składników: aromatyczny olej z 
pestek śliwki głęboko nawilża i regeneruje, olej ze słodkich migdałów wygładza, olej wyciśnięty z 
pestek winogron zmiękcza a olej z awokado zabezpiecza skórę przed utratą wody. Masło shea i masło
kakaowe dodatkowo natłuszczają naskórek a i jeszcze wosk pszczeli ochrania go przed czynnikami 
zewnętrznymi. Skwalan z oliwek odbudowuje płaszcz lipidowy dbając o skórę suchą i wrażliwą. 
Teraz najlepsze - ten peeling jest jadalny, próbowłam! Atestowany aromat śliwkowy zamienia kąpiel 
czy zwykły prysznic  w relaksujący rytuał. Obowiązkowo nakładamy go na mokrą skórę ciała, 
masujemy, na łokcie, stopy super! Skóra jest gładka, miękka i nawilżona, bez tłustawego filmu.



Mydełka, mydełka moje ulubione, ręcznie kręcone, ręcznie łączone składniki, wylewane do drewnianych
 forem, krojone i nadziewane na sznurki. Receptura według jakiej zostały przygotowane zapewnia,
że będą zarówno delikatne dla skóry jak i dobrze pieniące się i wydajne. Wróciłam do mydełka z 
rozmarynem, czekomiętę i węgiel zamieniłam na ogórka i marchewkę. Rozmarynowa kostka na 
sznurku konopnym (21 zł/100 gr) z najstarszą na świecie błękitną glinką kambryjską (powstałą ok 
543 mln lat temu) wydobywana na terenach Syberii stanowi niezwykły rezerwuar minerałów, 
oczyszcza, działa przeciwzapalnie i regeneruje naskórek, stymuluje krążenie krwi i zwęża pory. 
Olejek rozmarynowy (Rosmarinus Officinalis L.) ma zaś działanie antybakteryjne i antygrzybicze, 
rozluźnia mięśnie i pobudza ciało do działania, odpręża zmęczoną skórę. Delikatne, nie podrażnia i 
nie wysusza. Zawiera ok 3% niezmydlonych olejów i maseł które pielęgnują skórę podczas mycia.  


Śmiało można go powiesić pod prysznicem, inne mydełka dobrze by były przechowywane w suchym
 miejscu. Mydełko marchwiowe (13 zł/50 g)  z marchwią i olejem z czerwonej palmy bogate jest w 
karoten zawarty w pulpie marchwiowej. Podobnie jak rozmarynowe dobre dla skóry zmęczonej, 
dojrzałej czy po prostu poszarzałej, którą zregeneruje. Olejki eteryczne z bergamoty, słodkiej 
pomarańczy i may chang działają silnie antyseptycznie oraz łagodząco. Z kolei Ogórek (21 zł/100 g) 
to mydełko peelingujące jak widać z małymi drobinami. Sproszkowany koralowiec irlandzki 
(Lithothamnium calcarum L.) odblokowuje pory, złuszcza zrogowaciały naskórek, pobudza krążenie 
i korzystnie wpływa na jędrność skóry. Spirulina odżywia, ujędrnia i łagodzi skórę. Przyjemny, 
ogórkowy aromat odświeża i pozostawia uczucie czystości. Do użytku na ciało i do twarzy :)


Półkule do gorących, długich kąpieli w wannie (5,50/60 g) z mlekiem, miodem i owsem - będę się 
pławić niczym Kleopatra czy różana z glinką francuską i płatkami kwiatów - bosko! Na tą okoliczność
 wynajęłam wannę ;) Masujący proszek kąpielowy w kontakcie z wodą powoli usuwa cenne składniki. 
Receptura tych kul zawiera możliwie największą ilość olejów i maseł: nierafinowane masło Shea olej
 ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron, olej ryżowy, eteryczny olejek z róży geranium, olej z 
dzikiej róży, olej z pestek winogron oraz inne cenne składniki dla skóry odżywcze mleko czy glinki. 
 Ręczna robota, ręcznie pakowane. Mydełka w torebki, półkule w papier, wszystkie składy są czarno 
na białym. Ciemne buteleczki farmaceutyczne z olejkami i hydrolatami spełniają wymagania 
Farmakopei europejskiej według wszystkich najważniejszych parametrów. Zapewniają one
 doskonałą ochronę przed światłem i achowując wszystkie właściwości składników zawartych.


"Dla nas Ministerstwo jest kawałkiem podłogi, na którym same ustalany warunki. Nie mamy tu 
deadlineów sprzedażowych, planów do wykonania i projektów do zaliczenia, Nie musimy wyrabiać 
norm, obniżać jakości, negocjować warunków, przysypiać na zebraniach, manipulować etykietami i 
tworzyć marketingowej iluzji luksusowego produktu. Możemy za to: marzyć, wymyślać, mylić się, 
poprawiać, wybrzydzać, szukać najlepszych rozwiązań. Do upadłego, głośno się kłócić i poprawiać 
to, co nam przeszkadza. Możemy pracować dzień po dniu doskonaląc się i rozwijając we własnym 
tempie oraz współpracować z cudownymi ludźmi na własnych niemodnych warunkach. Wierzymy, że 
można zarabiać na życie nie pędząc i nie walcząc, że można zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej 
rodzinie a jednocześnie zachowywać uczciwość wobec współpracowników i klientów. Każdego dnia
 staramy się aby nasza pracownia i sklep były miejscami, w którym bierze się oddech. Nie traficie tu 
na infolinię z melodyjką, na podpuchy i małe druczki, marnej jakości produkty i rządy 
ZWIĘKSZANIA SPRZEDAŻY. Staramy się odpowiadać na wszystkie pytania, serdecznie radzić i 
pomagać w sytuacjach wyjątkowych. Marzy nam się, aby nasi klienci czuli się u nas bezpiecznie i 
komfortowo wiedząc, że są w miejscu, w którym spotykają się po prostu dobrzy ludzie"



Myślę sobie każdy je zna, szanuje, podziwia! Ania i Ula  - jakże skromne dziewczyny a dopiero co odebrały
 nagrodę Kobiety Roku Glamour. Siła sióstr! To jest ich rok, to jest ich czas!  Cenię sobie i chętnie będę
 używać dalej - olejki na nowo zawojowały moją pielęgnację - o tym innym razem...  A jeśli jeszcze 
nie poznałyście MDM,w te pędy nadrabiajcie KLIK. Acha, wszystkie kosmetyki są wege :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!