}

czwartek, 22 września 2016

Kosmetyki koreańskie, Mizon

Największym, wszystkim już znanym sekretem Koreanek jest idealna cera, piękna i promienna każdego
 dnia... Dążą do niej małymi kroczkami, jest ich aż 10 i świat na ich punkcie oszalał ;) Nie będę ich tu i
teraz po kolei wymieniać, chcę się skupić na moich ulubieńcach i hitach. Takim oto jest peeling marki
Mizon - ten znalazł się w top 5, ale takich perełek jest więcej, maska i uwaga! balsam do demakijażu.





Jedna z najpopularniejszych południowokoreańskich cieszy się  w Polsce uznaniem od lat, przecierać
 szlaków jej nie trzeba, każdy Mizon'a ze słyszenia choćby zna. Jako jedna z pierwszych podbiła 
zachód. W Korei nie jest może na świeczniku, kosmetyki nie ma co kryć są porównywalne do 
drogeryjnych, cieszą się mniejszym lub większym powodzeniem. Jest to śliski temat, tak jak śliski 
jest krem ze śluzu ślimaka (All In One Snail Repair) ;) Co więcej znajdziemy w ofercie? Całą gamę
 kosmetyków do oczyszczania i demakijażu, słynne BB i CC-kremy, kremy, sera, maski, esencję itd.


 

Mizon, Enjoy Fresh On-Time - Maska Limonkowa


"Czujesz, że Twoja skóra potrzebuje dodatkowego zastrzyku energii w ciągu tygodnia? Energetyzująca 
maseczka to załatwi! Maska zawiera mnóstwo składników odżywczych i witamin, które pobudzą zmęczoną i 
szarą cerę. Ekstrakt z limonki (a w nim witamina C) rozjaśnia i rozświetla skórę. Chcesz wiedzieć za co najbardziej 
kochamy maseczkę limonkową? Powalający zapach oraz efekt miękkiej, odświeżonej skóry".   Cena: 45 zł /100 ml

Pierwszy kosmetyk, o którym dziś mowa to jedyna w swoim rodzaju, żelowa, limonkowa maska do 
twarzy. Wśród kosmetyków koreańskich żelowa formuła jest bardzo popularna - galeretkowata masa 
w opakowaniu jawi się na zielono. To złudne wrażenie - w rzeczywistości jest przeźroczysta, zawiera
 w sobie niewielkie drobiny czy grudki, niewidoczne na pierwszy rzut oka. Kolor od razu do sobie 
przyciąga, gdy wsadzimy w nią nos poczujemy limonkę, morze limonki, zapach jest intensywny i 
uderza po nozdrzach :P  Świeży, aromatyczny, naturalny, eksplozja owoców i witamin! Limonka 
zawiera witaminę C, enzymy i kwasy owocowe, które rozpuszczają martwe komórki. Niewielką ilość 
maski nakładamy na oczyszczoną skórę twarzy, na ok. 15 minut, standard. Maska ma to do siebie, że 
nie zastyga, wnika głęboko, ale jest cały czas wilgotna, nie ściąga także cery, podczas maskowania 
odczuwamy niewątpliwą radochę (jakbyśmy wypiły energetyka) i jeszcze raz wspomnę super zapach.
 Jej zmycie należy do tych łatwych i przyjemnych, skóra jest rewelacyjnie odświeżona, promienna, 
rozjaśniona. Idealna dawka witam i składników odżywczych dodaje skórze energii, witalności i 
przywraca jej elastyczność. Co więcej ta rewitalizująca maska normalizuje i wydzielanie sebum i 
oczyszcza, ściąga pory. Najchętniej aplikuję ją tuż po peelingu, do którego już zgrabnie przechodzę...


Mizon,Vita Lemon Sparkling Peeling Gel


Rewelacyjny enzymatyczny peeling cytrynowy do twarzy. Wygrał prestiżową nagrodę Allure 2016. 
Doskonale oczyszcza porty z martwego naskórka oraz nagromadzonego sebum. Zawiera wodę 
mineralną pochodzącą z źródeł Francji, która pomaga odżywiać skórę i dogłębnie nawilżyć. 
Pozostawia skórę czystą, odświeżoną, miękką i promienną. Cena: 65,00zł/150g

Jesteśmy przy peelingu i złuszczaniu. Peeling wykonuję naprzód (przed maską a po oczyszczaniu -
 tak dziś od drugiej strony lecimy), nie częściej niż 2 razy w tygodniu. Choć kosmetyk jest niebywale 
lekki i delikatny to trochę ostrożności nigdy nie zaszkodzi. W przypadku cer normalnych poleca się 
peelingi mechaniczne, moja mieszana, wrażliwa, naczynkowa cera różnie na takowe reaguje, stąd 
peelingi chemiczne na bazie kwasów czy enzymatyczne są dla mnie stworzone. Rewitalizujący 
peeling Mizon to peeling typy gommage dla każdego, w szczególności dla cer delikatnych, skłonnych
 do podrażnień. Konsystencja jest również żelowa jak maseczki, ale bardziej lejąca o lekkim żółtym 
zabarwieniu. W zależności od potrzeb należy zaaplikować 2-4 pompki (dzięki za nią!) i tak sobie
 masować powiedźmy 2-3 minutki (z daleka od oczu i okolic ust). Działa już od pierwszych ruchów, 
jak magnes chwyta ewentualne resztki zanieczyszczenia, sebum i naskórek, pod opuszkami palców 
wyczujemy jak się złuszcza - oszczędzę Wam tego widoku. Łagodnie, bez jakiegokolwiek uczucia 
dyskomfortu, pieczenia, zaczerwieniania. Już po chwili możemy zauważyć jak skóra przybiera 
zdrowy koloryt, jest jeszcze bardziej świeża, wygładzona. Spotkałam się z opiniami, że kosmetyk 
ten działa prawdziwe cuda na przebarwienia, łagodzi niedoskonałości, a co ja mogę potwierdzić 
odblokowuje pory, zmniejsza zaskórniki, usuwa suche skórki. Nie będę Was czarować, że likwiduje
 zmarszczki czy blizny. Co w składzie siedzi? Witamina C, dużo witamy - czuć ją na odległość, ale
 nie jest już tak świeża jak opisywana wyżej limonka. Odnajdziemy tu liczne ekstrakty roślinne m.in. 
wyciąg z ziół szałwi dodam, że hiszpańskiej (działanie zmiękczające i odżywiające), wyciąg z liści i 
korzeni wąkrotki azjatyckiej (pisałam już o niej - wygładza, koi, oczyszcza, tonizuje) oraz wyciąg z 
owoców papai (tonizuje). Woda mineralna, ekstrakty z aloesu i zielonej herbaty mają zbawienne 
wpływ na skórę twarzy - przede wszystkim łagodzą, regenerują, tonizują - doraźnie, na wszelki 
wypadek ;)  Kosmetyk nie raz już wyróżniony i wśród moich ulubieńców plasuje się wysoko.

 


Mizon, Great Pure Balsam Do Demakijażu


Olej do demakijażu o innowacyjnej konsystencji! Sorbetowa formuła sprawia, że z łatwością 
nabierzesz go na dołączoną szpatułkę i komfortowo nałożysz na skórę twarzy. Cena: 69,00 zł/80 ml

Ten kosmetyk zostawiłam na deser, ale to od niego zaczynam mój polsko-koreański rytuał piękna. 
Demakijaż i oczyszczanie cery produktem na bazie olejku to punkt pierwszy. Białawy, kwiatowo 
pachnący zwany balsamem olejek ma prawie stałą konsystencję, rozpuszcza się w chwil kilka pod 
wpływem ciepła. Nanosimy go na suchą skórę twarzy i zaczynami masować skórę, podczas masażu
 olej zmienia się w jedwabistą emulsję. Rozpuszcza ona makijaż i zanieczyszczenia, świetnie radzi 
sobie z silikonami, które zawarte są często gęsto w ciężkich podkładach i kosmetykach kolorowych, 
rozpuszcza cienie, maskarę. Nic jej się nie oprze ;) Zmywa zanieczyszczenia, które zatykają pory i 
zalegają na twarzy razem z sebum. Kosmetyk, które pokochają fanki olejków, ale też te osoby, które
nie przepadają za takimi oleistymi substancjami. Ten olejek nie jest lepki, nie ma nic wspólnego z 
ciężkim, tłustymi olejami, lekki, skuteczny produkt, którego formuła jest pisana dla skóry wrażliwej, 
bez kolorantów i parabenów. Znajdziemy tu bogactwo olejów, również mineralny i wartościowe 
ekstrakty. Olejek nie powinien nas zapchać, ale zdarza się, że po jego użyciu u niektórych pojawiają 
się krostki, wypryski jako efekt oczyszczania się skóry. Moja jakże wymagająca cera zareagowała 
zaskakująco dobrze - już na tym etapie pielęgnacji mogłam się cieszyć z jej jedwabiście gładkiej 
powierzchni, jak pupcia niemowlęcia, wyjętej z kąpieli choć olejek się nie pieni, czyściutkiej i 
pachnącej. Na jesieni peelingi i olejki są jak znalazł! Najwyższy czas byście je choć trochę lizneli ;)



 
Nie sfiksowałam na punkcie azjatyckiej pielęgnacji niemniej sięgam po nią coraz częściej. Często zamiennie 
z powszechnie znanymi kosmetykami czy też dorzucam do nich to i owo. Wprawdzie jestem za stosowaniem
 jednej serii, która się uzupełnia, dla jeszcze lepszych efektów, ale z czystym sumieniem każdy jeden kosmetyk
 polecam osobno. A gdzie je znaleźć? Odsyłam Was do sklepu juui.pl, w którym zawitały The Skin i Klairs :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!