}

niedziela, 23 sierpnia 2015

WYNIKI konkursu Maybelline "Blaski i cienie"

Tak oto konkurs Maybelline dobiegł końca. Ogromnie się cieszę, że spotkał się z tak dużym zainteresowaniem,
 cóż nagrody były zacne :) "Blaski i cienie" to temat rzeka, popłynęliście trochę, ale dałam Wam pole do popisu.
Liczyła się kreatywność, inwencja twórcza...  Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, te malowane i te pisane :)

 
5 równorzędnym miejsc i zestawy nowych odcieni Color Tattoo KLIK plus tusz LashSensational trafiają do...

Koszczy
 
Blaski i cienie makijażu kojarzy mi się z...samym makijażem, różnorodnymi cieniami i kolorami. 
Blaskiem brokatu. Cieniem matowego brązu, beżu. Bardzo chciałabym wyprobować nowe cienie w 
kremie Maybelline. Wydają idealne do tworzenia pieknego makijażu! Dlatego, żeby Cię przekonać 
do wyłonienia mnie zwycięzcą przygotowałam dwie propozycje do ktorych wykonania z chęcią 
zastosowałabym cienie Maybelline :). Lubię rysować dlatego przygotowałam szkice a nie swoje 
zdjęcie. Pierwsza bardziej stonowana w kolorach jesieni, liści na drzewie. Dobrze czuje się w 
brazach i mysle ze bylby to swietny makijaz dla wielu dziewczyn. Drugi makijaż bardziej kolorowy 
dla  odwazniejszych :). Tutaj chciałam żeby kolory przechodzily w siebie, a jednoczesnie byly 
intensywne. Pozdrawiam i wysyłam zdjęcie :>

Jedno z pierwszych zgłoszeń - od razu zapadło mi w pamięci - inne od wszystkich, coś ma w sobie :)

odcienienude
  
Blaski? Jak wiesz długo zmagam się z trądzikiem, teraz jest nawet tak dobrze, że mogę chodzić bez
 podkładu do pracy, choć nie jest idealnie. I nie miałam jakiś mega kompleksów z tytułu trądziku, ale 
czasem się z tegoż powodu popłakałam. Bo przecież jedziesz do faceta na weekend, trzeba ładnie 
wyglądać, a jak zmyję makijaż, to będzie widać moją czerwoną twarz...I wiem, że podkład nie 
przykrywał wszystkiego, widać przecież kto ma trądzik, ale jakoś tak lepiej na duchu, że choć
 trochę to ukryte. To takie blaski i cienie - bo jednak w pewnym momencie makijaż należy zmyć. Choć 
wtrącenie. Spotkałam koleżankę, mówię, że super makijaż, a ona, że wczoraj miała sesje i makijaż jej 
się tak spodobał, że nie zmyła;) I wiem, że nasz wygląd nie stanowi podstawy do kochania kogoś czy 
też nie, ale łatwiej kocha się osoby, które są same ze sobą szczęśliwe:)

Za spojrzenie z innej strony, makijaż to nie tylko kolory... Dużo szczęścia i miłości Ci życzę :)

Kinga Bylina

Moja interpretacja wygląda następująco : Blask w cieniach do makijażu :)
A to dlatego, że uwielbiam lekko połyskujące cienie, maluję się nimi bardzo często :)
Na maila wysłałam Ci przykładowe zdjęcia takiego właśnie makijażu :)  


Odpowiedź prosta, ale trafia w sedno :) Kinga ujęła mnie swoją urodą, którą pięknie 
podkreśliła makijażem oka - wielkie, zielone oczy na pierwszym planie :)

Kamila Lyll

Dla mnie makijaż to wybawienie, to zdecydowanie "blaski". Mam cerę mieszaną przez co często coś 
czerwonego wyskoczy mi na twarzy (mówię na te gule często "gargulce" bo są równie brzydkie). W 
dodatku wiecznie zaróżowione policzki ale w ten brzydszy sposób. ;) I dzięki makijażowi mogę to 
ukryć i czuć się dobrze. Mówi się, że inni nie patrzą na to czy mamy makijaż czy nie, ale ja 
zdecydowanie bardziej komfortowo psychicznie czuję się w makijażu. No i nie wyglądam wtedy jak
 niewyrośnięta licealistka na wagarach. ;) Co prawda kiedyś malować nie potrafiłam się wcale... moja 
mama niczego mnie nie nauczyła bo sama popełnia wiele błędów (które próbuję jej wyperswadować!) 
i tak naprawdę dopiero blogi i vlogi czegoś mnie nauczyły, czyli dopiero od 2 lat  umiem się
malować, a raczej od roku. :D A mam 25 lat i maluję się od 9 lat. Gdy patrzę na wcześniejsze zdjęcia 
myślę sobie: gdzie ja miałam oczy??? To zdecydowanie były moje "cienie" makijażowe ;)


Kamili należą się wielkie brawa!! Do swojej odpowiedzi dołączyła zdjęcia sprzed i po 
metamorfozie. Widzę wielki progres w Jej makijażu a "gargulce" mnie rozbawiły :)

strī-linga

Blaski i cienie makijażu to ciekawy temat do rozważań. Cienie od razu kojarzą mi się z testowaniem
 na zwierzętach substancji/składników albo gotowych kosmetyków. Nie możemy realnie spodziewać 
się zakończenia takiego procederu, ale jak pięknie byłoby gdyby faktycznie wywrzeć presję na 
firmach i doprowadzić do poprawy losu tych katowanych zwierząt. Ja wiem, że to nie jest zbyt 
popularna opinia, ale cienie makijażu kojarzą mi się jednoznacznie.

Blaski natomiast to chyba przywracanie wiary w siebie. Moja skóra na twarzy nigdy nie wyglądała
 tak źle, żebym się wstydziła wyjść na ulicę, ale znam kobiety, które właściwie nie pokazują się 
ludziom bez makijażu. Smutne to jest, ale czasami tak bywa, więc w sumie dobrze, że możemy się 
upiększyć. Czasami przesadzamy, ale patrząc na dziewczyny z trądzikiem i ich metamorfozy po 
przykryciu skóry warstwą podkłado-pudru - wow! Oczywiście nauczmy się kochać siebie, ale 
dobrze, że jest możliwość ominięcia tematu.

Osobiście, rzadko wychodzi mi full make up, który dobrze wygląda w dziennym świetle. Ostatnio
 poszłam w kierunku minerałów, ale jak za dużo nałożysz na twarz to też masz maskę. Nie wiem, czy 
tylko mnie się wydaje, że taka warstwa tapety dobrze wygląda jedynie z daleka albo na zdjęciu z 
nieco zmiękczającym filtrem?

Jestem pewna, że miałam swoje wpadki, ale na co dzień staram się raczej upraszczać niż nadbudowywać. 
Mam swoje ulubione produkty, jestem zadowolona z mojej zmniejszającej się kolekcji, bo robię 
miejsce na nowe. Skórzane tatuaże mnie kuszą, bo mam kilka z podstawowej kolekcji. Po jeden nawet
 pojechałam do Czech. Ostatnio cienie w kremie to podstawa, bo są szybkie i łatwe w użyciu i można 
je rozetrzeć albo nie trzeba tylko palcem przyklepać (bardzo profesjonalnie z mojej strony).

Blaski i cienie. Hmn.. Blaski i cienie makijażu to też mogłoby być coś w kierunku społecznego ogłupienia,
 bo rzadko zdarza się, żeby przy okazji makijażu rozmawiać wartościowo o czymkolwiek. Ciekawa 
jaka jest zależność wieku, w którym ktoś zaczyna się malować do ilorazu inteligencji albo do jakiegoś
 know-how. Tylko, że know-how jest raczej wypadkową doświadczeń. Nie wiem, ja zaczęłam malować 
się późno, bo moja Mama się nigdy nie malowała i ja też nie czułam potrzeby. Pamiętam jak sobie 
kupiłam za ciemny podkład, ale przecież wtedy nie było innych, a podkłady były po to, żeby się 
opalić. LOL! I nauczyłam się używać czarnej kredki i chodziłam z czarnymi oczami, nawet bez 
tuszu, bez pudru, tylko z kreskami. Nie wiem co ja myślałam wtedy, ale wydaje mi się, że byłam z
siebie zadowolona, a to przecież najważniejsze ;)

Tu wszystko już zostało powiedziane! :) Za niebanalne podejście, miłość do kosmetyków, 
 zabawę z makijażem i dystans do siebie należy się nagroda!

Gratuluję!! Proszę o przesłanie Waszych adresów na maila sauria@wp.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!