}

piątek, 7 sierpnia 2015

Maybelline, Nowe kolory Color Tattoo


Tydzień temu przedstawiłam Wam nowości w szafach Maybelline i nowość u mnie KLIK! Cienie w
kremie, które większość z nas zna, teraz matowe w 4 nowych kolorach! Czekałam na nie od dawna,
wyprosiłam wręcz by dotarły do PL i w końcu stało się! Dziś z bliska Wam je prezentuję i opisuję :)






Ale za nim to... Czy wiecie, że aż 54% Polek stawia na mat w makijażu? Makijaż robimy codziennie
rano i nosimy go aż do późnego wieczora. Potrzebujemy zatem trwałego cienia, który się nie roluje i nie
wymaga korekty. Najczęściej wybieramy cienie matowe, trochę przezornie, ale to dobrze, mat na oku
 sprawdza się w większości przypadków. Jak Maybelline 'zbadał' połowa Polek sięgając po cienie
Color Tattoo ogranicza się do jednego odcienia - tak właśnie, jeden cień odwala całą, dobrą robotę.





Nowe odcienie Color Tattoo wpisują się w ponadczasowe trendy. Inspiracją do stworzenia nowych
kolorów stanowiły najmodniejsze kreacje znanych projektantów ze świata mody: Chloee, Balenciagi,
Chanel. I tyle w temacie mody :P Nikt tak jak Polki nie kocha beżu, nude, brązu i  fioletu. Creamy
Beige, Creme de Nude, Creme de Rose i Vintage Plum tym samym uzupełniają bogatą już paletę
tatuaży w tym brązów KLIK i fioletów szarości KLIK, i cudnego granatu Everlasting Navy.



 

#91 Creme de Rose - najbardziej beżowy ze wszystkich, jest też róż, który lekko wpada w morelkę.
Ciepły odcień, który świetnie wyrównuje koloryt powieki. Bardzo kremowy, jako baza świetny!
#93 Creme de Nude - nudziak z żółty tonami, w rzeczywistości wygląda trochę pudrowo. Podobnie
 jak poprzednik neutralnie prezentuje się na powiece, neutralizuje zaczerwienione "oko".





#97 Vintage Plum - to mój z kolei faworyt, choć najtrudniejszy w obsłudze, troszkę tępy mocny mat.
Jego kolor to chłody, zgaszony fiolet, ni to brudnawy, ni szarawy, dostrzegam też brąz, jesienny taki. 
#98 Creamy Beige - jasny brąz, ale już wyraźniejszy, mocno kryjący, mieniący się cień. I tu uwaga - 
nie jest on matowy, ale lekko satynowy, z drobinkami, czuję, że to będzie ulubieniec większości.



Cienie w kremie mają wiele zalet, począwszy od kolorów, prostą aplikację, po długotrwały, po prostu
 fajny efekt. Najnowsza odsłona cieni Color Tattoo Leather to połączenie kremowej bazy i mocnych
pigmentów, które dają efekt drugiej skóry. Wyjątkowa żelowa formuła, wyjątkowo nasyconych cieni
i innowacyjna technologia pozwala na efekt tatuażu i intensywność tuszu. Pracuje się nimi lekko i
przyjemnie, może to nowa formuła, ale nie zastygają od razu na kamień, nanoszę je opuszkiem palca.





W necie jest wiele swatchy, ale żaden nie oddaje jak piękne to odcienie, tak prezentują się w normalnym świetle KLIK:P



Trwałość tu chyba nikogo nie zdziwię jest wyśmienita, w upały dały radę, nie popłynęły. Za to z ich 
zmyciem nie ma problemu - micel czy dwufaza rozpuszczą tatuaże. Cena cenie nie równa. 23,99 - taka
 obowiązuje obecnie w Drogerii Hebe, tam cienie pojawiły się już podobno 2-3 tygodnie. Niektóre 
drogerie internetowe również mają je w sprzedaży, ale spotkałam się z głosami, że cienie nie powalają - 
czy jakość ich jest inna tego nie wiem, ale coś jest na rzeczy. W Rossmannie  póki co nowych odcieni brak .

 


Jedno moje marzenie się spełniło, teraz życzeniem by były cienie w palecie The Blused Nudes i
 dobry korektor jak choćby Instant Anty-Age The Eraser Eye. Na sam już koniec zapraszam jeszcze 
raz do zabawy KLIK - do wygrania są cienie i tusz LashSensation - bo rzęsy muszą być podkreślone! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!