}

piątek, 10 lipca 2015

theBalm, Hot Mama!

Pozostajemy w gorącym temacie, o kolorówce będzie mowa i o kosmetyku z puli multi. Nie jestem 
różową panienką, róże wybieram koloru brzoskwini czy koralowe, najlepiej żeby błyszczały na 
wszystkie strony. Taka jest Hot Mama the Balm'a, która ma wszystko na swoim miejscu ;)




Otwieramy książkę i czytamy: "Marka The Balm została założona w 2003 przez Marissę Shipman
 w San Francisco w stanie Kalifornia. Choć to marka na wskroś amerykańska szybko stała się
rozpoznawalna nacałym świecie. Obecnie jest sprzedawana w ponad 60 krajach. The Balm
 wyróżniają stylowe produkty, zabawne opakowania w stylu retro i pomysłowy, dowcipny przekaz.



 

 Hasłem przewodnim marki jest ”Piękno osiągalne w 5 minut” – kosmetyki The Balm są łatwe w
użyciu, wielofunkcyjne i pozwalają kobietom wyzwolić duszę artysty. Wiele z kosmetyków zyskało
miano kultowych: między innymi rozświetlacz Mary Lou-Manizer, który zyskał miano najlepszego
produktu tego typu na rynku, puder brązujący Bahama Mama, czy też róż do policzków Cabana Boy.



 

Opakowania The Balm zdobi piękna pin-up dziewczynajak z amerykańskiego plakatu. Uwielbiam
ten klimat i chętnie przeniosłabym się w te kolorowe czasy. Tekturowe pudełeczko z lusterkiem
niewielkich rozmiarów jest zamykane na magnes. Uchylamy rąbka a w środku mamy niebywale
kobiecy róż o gładkiej, jedwabistej teksturze. Róż jak róż, jest to prawdziwy niezbędnik all-in-one! 






"Prawdziwie niezbędny kompakt oferujący wszystkie atuty makijażu w jednym produkcie: zmysłowy
 cień, efektowny róż, subtelny rozświetlacz i odbijający światło produkt do wykańczania makijażu ust.
 Wszystkie te efekty skrywa jeden produkt, który może Ci wszędzie towarzyszyć, podążając w ślad 
za Tobą … jego różowo brzoskwiniowy odcień jest idealny do makijażu policzków, powiek i ust" 



Kolor żeby już się nie powtarzać jaki jest każdy widzi. Uniwersalny, porównywany często do
Orgasmu Nars'a czy Coralisty Benefit'u KLIK, nie mi je oceniać. Hot Mama z jednej strony jest
mocno napigmentowana, z drugiej wypada delikatnie. Gdy wytężymy wzrok dostrzeżemy złote
 drobiny, na skórze tworzące taflę. Róż pięknie opalizuje - czego żałuję nie udało mi się uchwycić :(

 

 

Cerze dodaje rumienia, ta aż promienieje! :) Delikatna, miękka formuła i bezproblemowa aplikacja -
nie pyli i jest bezzapachowy.  Jasną sprawą jest, że możemy efekt stopniować - to tylko namiastka
tego co potrafi. Na powiekach również się sprawdzi, choć cieni mam pod dostatkiem ;) Trzyma się
nieźle,  nie blaknie - zastosowano tu specjalny składnik - Azotek Boru, który przedłuża jego trwałość.




Wyśmienity róż na lato i dla brunetki i dla blondynki, niezwykle powabny :P  Stacjonarnie,
od ręki kosmetyki The Balm dostaniemy w Douglasie,  ok. 7 g Mamuśki kosztuje 79,90. Wiele
sklepów internetowych oferuje niższe ceny, schodzą one do 50 zł, ale trzeba liczyć się z przesyłką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!