}

czwartek, 30 kwietnia 2015

Annabelle Minerals, Moc minerałów

Minerały Annabelle Minerals na dobre zagościły w mojej kosmetyczce, używam ich już od lutego, teraz z wzmożoną 
częstotliwością. Przede wszystkim marka zdobyła moje serce swoją naturalnością, kosmetyki Annabelle Minerals 
są w pełni mineralne, jest to polska marka z Bielsko-Białej, o czym mało jeszcze kto wie, a jest czym się chwalić!

Moda na kosmetyki mineralne przyszła za wielkiej wody, ze Stanów Zjednoczonych a pierwszymi ich konsumentkami
 były kobiety, które zmagały się z problemami natury dermatologicznej czy chirurgicznej. Nie bez przyczyny mówi się
o niezwykłej mocy minerałów i podkreśla ich walory, stąd też zyskały taką popularność i coraz więcej osób po nie
 chętnie sięga. Myślę, że się nie pomylę, jeśli powiem, że większość z nas swoją przygodę z minerałami zaczyna od
podkładu. Dobranie odpowiedniego odcienia to już połowa sukcesu, druga to umiejętna aplikacja, która przy odrobinie
chęci i czasu, staje się łatw i przyjemna. Annabelle Minerals jako jedyna marka może się poszczycić tak bogatą gamą
podkładów o różnej kolorystyce i wykończeniu. Podkłady dzielimy na matujące, kryjące i rozświetlające, mamy trzy
tonacje: (różowa) Beige, (neutralna) Natural i (żółta) Golden w każdej po pięć odcieni: Fairest, Fair, Light, Medium i Dark.



Do mojej jasnej karnacji, przy małej pomocy dobrałam odcień Golden Fairest, decydując się na podkład kryjący i
 rozświetlający, gdyż matu nie lubię, choć wiem, że wielu zwolenników ma. Fairest to barwa najjaśniejsza, opisać ją
można jako jasny beż. Z racji cery naczynkowej wskazane są dla mnie właśnie podkłady z żółtymi tonami, które
neutralizują wszelkie zaczerwienia i wyrównują koloryt skóry. W codziennym makijażu stawiam głównie na podkład
 kryjący, ale mieszam go często z 'rozświetlaczem'.  Takie kombo ożywia moją poszarzałą, smutną cerę po zimie.
Podkład rozświetlający sam w sobie jest bardzo subtelny i to będzie dobry zamiennik na lato. Tak czy siak sięgam
po niego często by dopełnić makijaż, rozświetlić szczyty kości policzkowych czy omieść troszeczkę dekolt.


Jak nakładać podkład mineralny tak w kilku zdaniach? Po pierwsze cera musi być dobrze przygotowana, pod
 podkład zaleca się nałożyć krem nawilżający i dać mu czas na wchłonięcie. Druga sprawa to odpowiednie 
narzędzie - pędzle do minerałów są specyficzne, wyróżnia je bowiem gęstość, sprężystość i zbicie włosa 
(to oczywiście syntetyczne) a są także niebywale milutkie, nawet dla wrażliwej skóry, jak ten ścięty na wprost 
pędzel, który się zowie Flat Top (32,90). Flat Top zapewnić ma nam mocniejsze krycie aniżeli drugi z pędzli tj.
 kabuki z zaokrągloną główką, więc do mojego podkładu ten właśnie jest najodpowiedniejszy, jeśli nie idealny.
  Pędzle można także spryskać mgiełką wody termalnej czy hydrolatu, choć osobiście minerały wolę na "sucho"
nakładać, aby uniknąć ewentualnych plam. Niektórzy aplikują go gąbeczką, ale nie jestem fanką tej metody.


I wreszcie technika, odrobinę podkładu wysypujemy na wieczko i wkręcamy go w pędzel, ten go chwyta w lot,
nadmiar łatwo usunąć stukając pędzlem chociażby w pudełeczko. Dzięki temu kosmetyk zbytnio też nie pyli.
 Podkład aplikujmy od wewnętrznych po zewnętrze partie twarzy, wpierw stemplując a następnie rozcierając
go, jakby zataczając kółeczka ;)  Kosmetyk nakładamy stopniowo, z umiarem, kilka warstewek aniżeli jedną,
 grubą "szpachlę". Krycie można stopniować wg. uznania, podkład kryjący wierzcie mi, że wiele ruchów nie
wymaga. Mnie w pełni zadowalają dwie cienkie warstwy, dzięki czemu też podkład stapia się ładnie, wygładza
 skórę, nie odczuwam ściągnięcia czy przesuszenia, zarówno po samej aplikacji i w wielu godzinach w makijażu.


Do zatuszowania ewentualnych niedoskonałości czy cieni pod oczami służy mi korektor w odcieniu Medium, 
czyli pośredni między Light i Dark. Jest to korektor do zadań specjalnych, obecność tlenku cynku pomaga w 
leczeniu stanów zapalnych. Używam go przyznam najrzadziej, gdyż nie mam większej potrzeby. W istocie
podkład kryjący jest na tyle kryjący, ale też lekki, że śmiało go można stosować na cieniutką skórę pod okiem.
Dopełnieniem mineralnego makijażu jest nikt inny jak róż. Róży wśród oferty Annabelle Minerals jest aż sześć,
 każdy zachwyca i kolorem i pigmentacją. Słoneczny, ciepły, brzoskwiniowy Sunrise pobił Coral, Honey, Rose,
 Romantic i Nude. Miałam nosa do tego właśnie odcienia, otóż jest on najczęściej wybierany, pasuje do każdej 
karnacji,  a i dobrze po prostu się w nim czuję, ociepla bowiem moją bladą twarz i podkreśla też jej rysy.


Minerały są tak drobniusieńko zmielone, jak dla niemowlaka. W palcach, ale także i na skórze twarzy daje się
 odczuć ich kremowość. Tak jak już na wstępie wspomniałam są to najczystsze z minerałów, składające się zaledwie
 z takich elementów jak: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines. To tyczy się podkładu, różu i 
korektora, jedynie proporcje są inne. I tak podkład kryjący bazuje na dwutlenku tytanu, który odpowiedzialny jest
za krycie i to bez efektu maski oraz za ochronę przeciwsłoneczną,  natomiast rozświetlający to w głównej mierze
mika. Nie ma tu miejsca na talk, parabeny, alkohol, silikony, konserwanty i oleje mineralne i wiele, wiele innych.



Przyjazny skład minerałów sprawia, że skóra oddycha, kosmetyk nie zapycha i nie powoduje powstawiania
zaskórników, ale także działa przeciwbakteryjne i łagodzi podrażnienia. Minerały jak wiemy są powszechnie
polecane do cer problemowych, trądzikowych, wrażliwych czy jak moja mieszanych. Doskonale nie tylko kryją,
ale także odbijają światło, tuszując w pewien sposób wszelkie mankamenty i niedoskonałości, ze zmarszczkami
 na czele. Moja nie najmłodsza już skóra bardzo je lubi, ba! podkład jest jej sprzymierzeńcem, im dłużej go stosuję
 tym widzę lepsze efekty. Poza ewidentnym działaniem kryjącym, kojącym i leczniczym makijaż mineralny jest
 także długotrwały i odporny na różne zewnętrzne czynniki jak chociażby wilgoć. Zmywa się za to bezproblemowo.
 

Kosmetyki mineralne to jedne z najwydajniejszych i tak naprawdę mimo daty ważności liczącej okrągły rok,
odpowiednio przechowywane mogą służyć nam znacznie dłużej. Te proste i estetyczne opakowania są przede
wszystkim bardzo funkcjonalne - maja  siteczko i specjalne, przekręcane zabezpieczenie. Podkłady odnajdziemy
 w dwóch pojemnościach: 10g (59,90) i 4g (34,90), róże czy korektory w tej mniejszej (39,90), natomiast cienie
w najmniejszej (3g/29,90). Annabelle Minerals ma cudowną paletę cieni, zachwyciła mnie ta feeria barw, ale
przyznam, że były dla mnie dużym wyzwaniem. W kolejnym poście zobaczycie je w pełnej krasie i w makijażu.

 

Ustosunkowując się do cen, te są na każdą kieszeń a efekt i dobroczynne działanie kolorywch minerałów mówi sam
za siebie. Kosmetyki Annabelle Minerals można nabyć online w sklepie internetowym KLIK gdzie w myk wszystko 
odnajdziecie, ale chciałabym Was także zaprosić  do salonu na Mokotowskiej 51/53 w Warszawie KLIK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!