}

niedziela, 4 stycznia 2015

Rimmel, Lasting Finish, Colour Rush

Moja pierwsza szminka Rimmela to Airy Fairy, długo oj długo królowała! Następnie przyszła era Kate Moss i
 świat pokochał matowe pomadki. Zachwycaliśmy się także nawilżającymi Mouisture Renew, pamiętacie 
piękną Wiktorię? KLIK :) Szminki w płynie to była prawdziwa Apocalipsa, ale na tym nie koniec!


Pomadki w kredce to nowość Rimmela, który poszedł w ślady innych marek. Porównywalne do tych z
wyższych półek jak chociażby Clinique Baby Stick a może i lepsze nawet? :P Hasło reklamowe "Poczuj
kolorową gorączkę z nowymi szminkami Lasting Finish Colour Rush!" jest bardzo na czasie...


"Szminki w kredce Lasting Finish Colour Rush marki RIMMEL kreują nowe trendy w sztuce 
makijażu, łącząc wyraziste, energetyczne kolory z ogromną dawką nawilżenia. Usta zachwycają 
pięknym wyglądem i prezentują się niesamowicie seksownie. Efekty są spektakularne i z 
pewnością zadowolą wszystkie stylowe dziewczyny. Innowacyjna formuła szminek w kredce
 Lasting Finish Colour Rush, sprawia, że nie trzeba wybierać pomiędzy intensywnością odcieni
 a wygodą noszenia pomadki. Różnorodna dawka kolorowych tonacji idzie w parze z dużą 
dawką nawilżenia, zapewniając olśniewające i co najważniejsze długotrwałe rezultaty".

 

Spośród 8 kolorów, tych dostępnych na terytorium Polski rzecz jasna, w moim posiadaniu są nie trzy a sześć
 odcieni, do pełni szczęścia brakuje fuksji #220 Rumour Has It i jasnego różu #120 All You Need Is 
Pink. Wielobarwne, w gamie znajdziemy także nude i różne róże ale po kolei: tj. tak jak stoją:


#710 Drive Me Nude - nudziak nietypowy bo raz, że jest lekko brązowy to jeszcze ma różowe tony.
Na ustach nie wypada blado, trupio czy jak kakao. Z czasem utlenia się, odcień po trosze zbliżony jest do mauve.
#100 Give Me Cuddle - delikatny, najmniej napigmentowany, ale uniwersalny. Zachowuje się
właściwie jak balsam podkreślając naturalny kolor ust, nawilżając je. Ma w sobie i róż i brzoskwinkę.


#110 Make Me Blush - chłodny róż. Odcień idealny dla blondyneczek. 
#130 I Want Candy! - nie za słodki, wpadający w fiolet, ale ten ciepły.


#600 On Fire - opisywany jako koralowy/pomarańczowy w rzeczywistości bliżej mu do jasnej
 czerwieni, takiej pomidorowej.
#500 The Redder, The Better - żywa, ciepła, ba! gorąca, krwista czerwień. Kolor jest mega, ale
niestety dla mnie, szkoda wielka.


Tu podpisuję się obiema rękami: "Ponadto, pielęgnacyjne właściwości kosmetyku dbają o doskonałą
 kondycje usta i pozwalają cieszyć się ich wyglądem, bez nieprzyjemnego uczucia zlepionych warg
 przez cały dzień.  Ułatwieniem jest to, iż pomadki mają formę wygodnej kredki, dzięki który
aplikacja nie sprawia żadnych problemów. Żywe kolory opakowania, nawiązują do 
poszczególnych tonacji pomadek, a srebrne grafiki wraz z ikonicznym motywem
 korony, odwołują się do stylowej i modnej duszy marki Rimmel".  



Długotrwały kolor, nie do do zjedzenia, po kilku godzinach jeszcze widać zabarwienie, odcień w wargi się wręcz wpija. 
Pomadki w kredce to nic innego jak balsamy koloryzujące, jedne mniej, drugie bardziej intensywne. Nawilżenie 
jest umiarkowane a i trzeba mieć usta wypielęgnowane gdyż mogą podkreślać suche skórki. 


Jest za to błysk balsamu i na dodatek mają niezły smaczek, jak cukier waniliowy. Poręczne, dziecinie łatwe w obsłudze, 
nie za miękkie, nie za twarde. Sztyft jest wysuwany, nie wiadomo nic o wsadzie. Opakowanie plastikowe
 z ścieralnymi nadrukami, podobne chociażby do MUA. Cena za sztukę to ok. 23 zł/2,5g.

61 komentarzy:

  1. bardzo lubię produkty w kredce, śliczne kolorki mają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie zdjęcia do posta!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę ciekawe odcienie, najbardziej kusi mnie żywy róż:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie wyglądają, ale jakoś nie kusi mnie taka forma ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam je w sklepie nr 100 najbardziej mi się podoba, ciekawe jak wyglądają na ustach, bo nie są kryjące tylko transparentne

    OdpowiedzUsuń
  6. Mają bardzo ładne odcienie :) Przygarnęłabym wszystkie prócz 500 :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj kilka kolorów wpadło mi w oko :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przygladałam się im.... musze to nadrobic bo pokusiłas mnie mocno :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają nieźle :) Staram się jednak omijać takie naustne zachciewajki i korzystać z tego, co mam. Takie postanowienie w nowym roku :P
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie wyglądają! Skusiłam się na kredki (innej firmy) w takich intensywnych kolorach, a teraz nie mam odwagi ich używać...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o produkty do ust to na razie jestem zaspokojona ;D Nie szukam niczego nowego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Posiadam #220 Rumour Has It :) Wszystko mi pasuje w tym sztyfcie, kolor, obsługa i wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam, ze są droższe :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Give Me Cuddle najbardziej przypadł mi do gustu pod względem kolorystycznym, szkoda że nie ma mocniejszej pigmentacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam kolor 220 Rumor Has It i bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  16. 100 i 500 wpadły mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. 600 i 710 bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  18. w drogeriach internetowych chodzą nawet za połowę! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. heh ja nic nie postanawiałam :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Wy macie wszystkiego więcej i lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. wpadnij do sklepu i pomacaj hehe

    OdpowiedzUsuń
  22. 500 to także nie mój kolorek :0

    OdpowiedzUsuń
  23. heh każde z innej parafii, ale jest ok

    OdpowiedzUsuń
  24. i ja lubię, za kolorki, za formę itd

    OdpowiedzUsuń
  25. czy lepiej? polemizowałabym :)
    ale ja kocham polskie kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. 100 give me a cuddle, 130 I want candy! oraz 600 on fire - wszystkie świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. jest w nim coś intrygującego :D jestem ciekawa czy dobrze wygląda na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dzisiaj byłam w jednym z Rossmannów i były tylko 3 kolory z testerów. Lypa :-(

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie to Astor Soft Sensation Lipcolor Butter. Te lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wyglądają ciekawie i mają śliczne kolory :) może przy okazji jakiejś promocji kupię jedną na próbę (może odcień 100?) :) oby tylko nie przyczyniła się do pogorszenia kondycji moich ust, niestety wiecznie muszę na nie uważać ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. są swietne, bardzo lubię je "nosic"

    OdpowiedzUsuń
  32. w sklepach online są za połowę ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Haha wiem, może faktycznie lepiej ich tam nie wkładać, ale tak się mówi tylko ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!