}

środa, 20 sierpnia 2014

Lioele, Regenerujący krem z ekstraktem ze śluzu ślimaka

... czyli krem ze śluzu ślimaka, a fuj! ;) Gdy ciekawość bierze górę słowa są nie ważne, wyobraźnie się 
wyłącza a obrzydzanie ujarzmia. Zresztą czego blogerka nie zrobi by być młoda, piękna i gładka ;)


Zanim przystąpię do recenzji właściwej kilka słów o historii ślimaka w kosmetyce. Rok 1980, nomen
 omen, w którym się urodziłam był przełomowy. Rodzina Bascunan pochodząca z Chile hodująca
ślimaki na małej farmie zwróciła uwagę, że ich dłonie mają bardzo miękki naskórek a wszelkie
skaleczenia  goiły się błyskawicznie nie pozostawiając po sobie nawet najmniejszej blizny.
Najstarszy syn, który był doktorem rozpoczął wnikliwe badania chilijskiego ślimaka La Baba de
Caracol (z łac. Helix Aspersa Muller) by 15 lat później opatentować pierwszy krem z jego śluzem.
Tak oto teraz niemal każda azjatycka marka posiada w swoim asortymencie kosmetyki z tym
cennym składnikiem. Śluz produkowany jest w gruczołach odnóża ślimaka i ma konsystencję żelu...


Lioele Intensive Time Reversing Snail Cream krem z ekstraktem ze śluzu ślimaka dla skóry dojrzałej, 
pozbawionej elastyczności. Stymuluje syntezę kolagenu, odżywia skórę wzmacniając jej metabolizm.
- Krem zawiera 67% ekstraktu ze śluzu ślimaka dzięki czemu regeneruję skórę i poprawia jej strukturę
- Hamuje procesy starzenia się skóry, zmniejszając istniejące zmarszczki. Posiada silne działanie liftingujące  
- Zabezpiecza przed niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego, stresem i wolnymi 
rodnikami tworząc na skórze barierę ochronną 
 - Krem sprawia, że skóra odzyskuje elastyczność, delikatność i komfort oraz zachowuje młody wygląd

 

Co do moich spostrzeżeń, przede wszystkim uwagę zwraca konsystencja tegoż kremu i jego zapach.
Biała, lekka substancja jest z gatunku tych nawilżających, chwilę od jej nałożenia należy jednak 
odczekać. Ma się bowiem wrażenie lepkości. Mniemam, że jest to 'zasługą' zawartego żelu.
W dzień stroniłam od jego używania co nie znaczy, że nie polecam stosować go pod makijaż.
Jak sprawdziłam na sobie dobrze współżyje z podkładami. A zapach, o którym wspomniałam
 jest niezwykle miły dla nosaprzypominający krem ze słowem "soft" w nazwie. I nie wiem
 co ja sobie myślałam, ale zapachem ślimaka bym go nie nazwała ;)

 

Na krem składa się jak deklaruje producent 67% ekstraktu ze śluzu ślimaka a ten zawiera wiele 
glikokoniugatów (mucyna, siarczan chondroityny) czyli czynników wzrostu i aktywności 
fibroblastów, które wpływają na produkcje kolagenu a w efekcie mają poprawić gęstość i sprężystość
 skóry. Najważniejsza kwestia - działanie - co tyczy się mojej osoby to głównie regeneracja. Krem 
szczególnie się sprawdza wieczorem, kiedy nasza skóra odpoczywa. Miłe uczucie nawilżenia i 
rozjaśnienia, drobne zmiany na skórze typu rumień stały łagodniejsze. Szczerze mówiąc wybitnego 
działania przeciwzmarszczkowego, nie zaobserwowałam, nie ma więc co cudów się spodziewać. 



 Z tego co  wyczytałam kremy ze śluzem ślimaka przynoszą widoczne efekty w leczeniu trądziku i
blizn - tego sama jednak nie mogę potwierdzić. Krem jest dedykowany do skóry w każdym wieku,
szarej, zmęczonej i pozbawionej blasku, z różnymi problemami skórnymi - podobno gdy nic nie
pomaga śluz ze ślimaka zadziała! ;) Opakowanie, w którym się skrywa to 50 ml ciężki słoiczek,
uroczy trzeba mu przyznać. Substancja zabezpieczona jest plastikowym wieczkiem i zachowując
higienę należy ją wydobywać przy pomocy szpatułki. Takie detale dodane są zawsze mile
 widziane :) Jeśli chodzi o wydajność również jestem na tak - ten krem jest bez dna ;)


Śluz ze ślimaka używany jest od wieków w Azji, pokochały go gwiazdy Holywood, ja gwiazdą nie
 będę tak czy siak. Moja ciekawość została zaspokojona ;) Cena: ok. 130 zł/50 ml w sklepie MyAsia.pl

59 komentarzy:

  1. Sauria, Tyś jest gwiazda, nie kłam :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sauria gwiazdo internetów - kiedy u mnie ostatnio coś skomentowałaś, hę?

      Usuń
  2. Wygląda ciekawie:) Teraz już wiem, dlaczego od zawsze uwielbiałam ślimaki:) Do dziś potrafię je zbierać z środka chodnika i zanosić na trawnik żeby nikt ich nie zdeptał, czym doprowadzam męża do szału;P A dwa lata temu jeden osobnik nawet u nas zimował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieźle, ja jako dziecko hodowałam ślimaki na balkonie i robiłam im wyścigi

      Usuń
  3. Ciekawy krem, ale mam zbyt wielkie zapasy żeby się teraz skusić :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie także kremów dostatek, jednak ciekawość wzięła górę i nie żałuję :)

      Usuń
  4. Nie próbowałam, kiedys jednak miałam inny krem ze śluzem ślimaka. Początkowo byłam zachwycona, a potem mnie zapchał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dodałam informacji o zapychaniu, ale nie miała miejsca taka sytuacja, podobno śluz ze ślimaka też zmniejsza pory...

      Usuń
    2. Może ten by się lepiej spisał :)

      Usuń
  5. Ja niedawno dostałam krem bb ze śluzem ślimaka, lubię takie wynalazki ;) a ten krem ma śliczny słoiczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kremy bb też są ślimakowe hehe słoiczek jak z bajki ;)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa jestem tego kremu, chociaz na razie sie nie skusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj kiedyś ślimaków koniecznie!

      Usuń
  7. A jakbym nałapała ślimaków i położyła mamie na buzi to też by pomogło?:P A tak serio to bardzo ciekawy produkt, ale raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha niezły pomysł, ale to specjalny gatunek...

      Usuń
  8. Kiedyś kusił mnie polski krem z oferty Snail Garden, miałam nawet próbkę ale póxniej jakoś zapomniałam. Azjatyckich ślimaków nie miałam okazji testowac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjaci je zaadoptowali, pokochali jak swoje i namiętni używają :)

      Usuń
    2. Akurat to nie jest prawda. Produkty ze sluzem sa tu bardzo nachalnie lansowane, ale po poczatkowym zachwycie moda na nie juz przechodzi. Wcale nie byly az tak popularne.
      Popularnosc tych produktow jest napedzana przez klientow glownie z Europy Wschodniej i Rosji, ktora jest w tej chwili najwiekszym rynkiem zbywczym dla tych kosmetykow ;-)

      Usuń
    3. a to takie buty, to co "azjatyckie" niby jest lepsze?? ;)

      Usuń
    4. sauria, caly ten slimak to zaczal sie, bo co roku firmy szukaja jakiegos nowego gimmiku, zeby sie wyroznic. (Historia opowiedziana mi przez wlascicielke hurtowni kosmetycznej w Seulu).
      Firmy selektywne na tego typu gimmiki raczej nie leca, trzymaja sie sztywniejszych zasad, chca byc bardziej posh, bo inwestuja miliony w naturalne skladniki, procesy fermentacji, itp. Jada na nazwie marki (tak jak na zachodzie w przypadku marek selektywnych wysokopolkowych) i konkurencja nie jest az tak zaciekla w tej przedzialce cenowej.
      Jelsi juz zejdziesz cenowo nizej, to nagle masz setki (tak, w Korei sa ich naprawde setki) firm kosmetycznych, i kazdy kombinuje jakby sie wybic na czolo gromady. I to chyba byl wlasnie Mizon, ktory wpadl and pomysl slimaczy.
      Pomysl spodobal sie mediom (media zawsze szukaja oryginalnego zeru) i tak zaczal sie masywny lans. Inne firmy zaczely masowo dodawac sluz so czegokolwiek.
      Po poczatkowym zachlysnieciu sie nowoscia, moda na slimaka przeszla.(Bo przyszedl czas na syn-ake, jady pszeczele, itp itd).
      Ale dzieki internetowi i portalom spolecznosciowym, a takze temu, ze po poczatkowej fazie nowosci, ceny poszly drastycznie w dol, manie slimakowa podlapaly kobiety w innych krajach.
      Ja, na przyklad, nawet nie wiedzialam, ze slimak byl modny, dopoki ktos mi sie nie zapytal z mailu, czy to prawda, bo Cukier o tym pieje z zachwytu.
      Nizsza cena oznaczala, ze slimak zaczal sie sprzedawac w Rosji i Europie Wschodniej, gdzie moda na slimaka trwa, widze, do dzis.
      W miedzyczasie niszowe firmy zaczely na powaznie interesowac sie tym pomyslem, i powstaly kosmetyki, ktore skadaja sie z ponad 90% ze sluzu wlasnie. Ale one do tanich nie naleza i malo kto w Rosji czy Europie o nich slyszal.
      Jaki bedzie kolejny fad? Mysle, ze "poduszki", bo jesli firmy selektywne zaczely wypuszczac poduszki, to znaczy, ze widza w tym potencjal.
      Ja wpadlam jak kamien w wode w swiat poduszek, wiec na mnie marketing podzialal w 100%. :-)
      ok, przestaje przynudzac... Ide obiad gotowac :-)

      Usuń
    5. Przepraszam za literowki. Pisze na "krzaczastej" klawiaturze :-)

      Usuń
    6. wow Ty to wiesz wszystko! ale siedzisz tam na miejscu hehe
      dla mnie taki krem to ciekawostka, fajny ale szału nie ma ;)

      Usuń
    7. nosz kurzasz, to moja drogeria przeciez :-)
      Jakbys sie o ziaje czy, nie wiem, jakas Eveline, zapytala, to nie wiedzialabym co to i do czego ;-)

      Usuń
    8. nie kumam hehe ja o ziaji i eveline też nic nie wiem :P

      Usuń
    9. Ale masz je w drogerii, zawsze mozesz sie im przyjrzec blizej.
      To bylo tak przykladowo, bo ja polskich marek nie znam niestety :(
      A te koreanskie kosmetyki, ktore sa popularne w PL, to wlasnie odpowiedniki zwyklych drogeryjnych produktow, takie tutejsze ziaje ;-).

      Usuń
  9. drogi,choć rewelacyjny niestety nie moge sobie na niego pozwolic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, może kiedyś ślimaki będą tańsze ;)

      Usuń
  10. Ja bardzo lubię ślimakowy krem od Mizona. Kupuję go na ebayu w 35ml tubce za zawrotną cenę 25zł :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe czy na rozstępy był by dobry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam, że śluz ze ślimaka i na nie działa, choć to krem stricte myślę do twarzy...

      Usuń
  12. Ładny ma słoiczek. A ładny słoiczek + sławny śluz ślimaka = jestem skuszona :D

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja niecierpię ślimaków ! Jak śmigam do pracy rowerem przy lasku to one rano maszerują po chodniku i mnie doprowadzają do apopleksji jak mi któryś pod koła wsunie się i rozbryzguje ;/ a ciężko je wymijać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może czasem lepiej nie wiedzie co i z czego się stosuje ;)

      Usuń
  14. kuszą mnie ze 3 lata mazidła ze śluzem
    ale te składy mnie odstraszają coś... hmmm ;)
    i te wysokie ceny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie są idealne niestety a Azjaci cenią swoje kosmetyki :O

      Usuń
  15. Nie znam tych ślimakowych kremów, nigdy nie używałam. Lioele mnie ciekawi pod względem kolorówki. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Slowo sluz srednio dobrze mi sie kojarzy :-). Ale krem interesujacy.

    OdpowiedzUsuń
  17. mnie do tej pory jakoś nie przekonuje ten śluz ślimaka… ale Kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakoś mnie odpycha ... choć brzi ciekawie :P
    Cytuję za Tobą : Śluz ze śluzu ślimaka ....tak to ma być ? Bo już sama nie wiem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masło maślane, poprawiłam, dzięki za uwagę :)

      Usuń
  19. Hehe, a ja się jakoś nie mogłabym przekonać. Ślimaki... no fajnie czasem wyglądają... na zdjęciach... ale na skórę... ;-D

    OdpowiedzUsuń
  20. Tyle dobrego już słyszałam o tego typu kremach..

    OdpowiedzUsuń
  21. Ślimaki mnie kuszą :D póki co robię im tylko foty :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwsze słyszę. I jakoś chyba podziękuję, przynajmniej na razie, bo efekty są kuszące. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Parabeny skutecznie odstraszają ;/ w sumie cena też :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś czytałam, że kremy ze śluzem są bardzo skuteczne. Szkoda, że wcisnęli tam te parabeny :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam kilka produktów z tej firmy i niestety zrobiły mi krzywde

    OdpowiedzUsuń
  26. ja już dawno mam zamiar kupić taki krem, bo walczę z bliznami i na pewno z jakimś się zaprzyjaźnię jak tylko zużyję moje ogromne zapasy..

    OdpowiedzUsuń
  27. Wzdryga mnie na samą myśl o tym biednym ślimaku :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jestem łasa na takie nowinki, śluzy ślimaka, jady pszczele, odchody słowika, hahaha
    Wariatka ze mnie, ale mnie to kręci ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. średnio jestem podatna na takie nowinki kosmetyczne.
    Ale nie zarzekam się, że kiedyś jakiegoś dziwnego produktu z jakiegoś śluzu lub innej "wydzieliny" nie spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Firmę znam,a opis kremu wygląda ciekawie. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja jestem na kupnie tego z Mizona :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Słoiczek wygląda cudnie :) Również mi się podoba dołączanie szpatułek do kremów w słoiczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Trochę dziwny ten produkt, ale interesujący:)) Ja dbam o buzię lekkim kremem nagietkowym z Sylveco:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!