}

środa, 18 września 2013

Benefit, Hoola vs W7, Honolulu

Moje poszukiwania bronzera idealnego zostały zwieńczone. Hoola - bo tak mu na imię - to kultowy
już produkt marki Benefit. Nie do podrobienia a wszelkie podobne zgoła bronzery, dla który był
pierwowzorem mogą się schować ;) Porównam ją zatem z bronzerem W7 Honolulu.


Benefit, Hoola: "Delikatny, matowy puder brązujący nadaje karnacji odcień naturalnej, zdrowej 
opalenizny. Stworzony po to, aby skóra nabrała ciepłego odcienia rodem z wakacji na egzotycznej 
wyspie. Dla wielbicielek opalenizny, które nie chcą smażyć się godzinami na słońcu"



To opakowanie jest już wszystkim znane. Kartonowe, ale solidne, z lusterkiem i pędzelkiem. Waga
piórkowa: 8g. Bronzer jest bardzo dobrze zmielony i sprasowany. Niesamowicie wydajny.



Kolor to chłodny brąz, nie ma krzty pomarańczy! Będzie pasował do każdego typu karnacji. Jego
ilość można stopniować, dobrze się rozciera nawet pędzlem z zestawu. I jest bardzo trwały!


 
Wykończenie Hooli jest matowe, brak jakichkolwiek drobin. Efekt daje bardzo naturalny, bo nie nachalny! 
Nie tylko wykonturuje twarz, ale też nada jej opalenizny, której ja nie mam. O proszę ;)


Bronzer Honolulu jest zupełnie inny! Kolor znacznie się różni - choć fiksowało mi światło to i tak to
myślęwidać. W7 jest ciemniejszy niż Hoola, poza tym Honolulu jest ciepłym odcieniem.


Wykończenie Honolulu jest miękkie, satynowe.  Również nie ma żadnych drobin. Produkt jest
kruchy i bardzo się obsypuje. Łatwo z nim jednak przesadzić, ciężko się rozciera, tworzą się plamy.



Opakowania podobne. W7 ciut większe, ale oszukane bo samego kosmetyku jest mniej. Kartonik
 jest gorszej jakości, grafika też, nie ma lusterka a pędzelek to różowa szczoteczka ;)



Czy produkt jest wydajny ciężko mi oceniać bo nie lubię go używać. Jest na pewno tani, ba! dużo
tańszy niż Benefit (145 zł) , dostępny na Allegro za kilkanaście złotych polskich za 6g.


Honolulu łagodnie mówiąc jest inspirowane Hoolą. Mogłabym analizować skład i więcej różnic dochodzić.
Zapach jest podobny, niewyczuwalne w sumie. To jest dodatek do całości, suma sumarum są to dwa
inne produkty! Hoolę oceniam na szóstkę! Honolulu to mierność nad miernościami!

104 komentarze:

  1. Mam Hoolę w planie:) Pięknie na twarzy wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam honolulu i dla mnie jest wystarczjący :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiatr we włosach, szminka na ustach, Hoola na poliku-prawdziwa gwiazda z Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak z reklamy: tylko tych włosów mało już zostało ;)

      Usuń
  4. ja nie mam żadnego i tak pozostanie

    OdpowiedzUsuń
  5. efekt bardzo naturalny, oto w tym wszystkim chodzi, choć sama nie używam ani różu, ani bronzera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. efekt można stopniować, ja lubię mocno :)

      Usuń
  6. Ja Honolulu lubie, ale i tak marze o Hoola ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajne zdjęcie, Hoola faktycznie bardzo ładnie podkreśliła Twoje lico :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z przyjemnością kupiłabym Benefit, bo ciepłych tonów u siebie nie akceptuję. Ślicznie wygląda na twarzy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupilabym chyba Benifit, ale ba wyglądają przyjemnie )

    OdpowiedzUsuń
  10. Mialam Honolulu i wg mnie nie robil plam i byl latwy w uzytkowaniu, nie osypywal sie i klor super:D
    Teraz uzywam Harmony z Mac ale kiedys pewnie kupie konolulu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, może nie umiem go używać, kolor na pewno jest nie dla mnie :O

      Usuń
  11. Do bronzerów tak mnie średnio ciągnie, zdecydowanie wolę róże i wydaje mi się także, że jest to spowodowane moją nikłą umiejętnością obsługiwania bronzerów :D

    OdpowiedzUsuń
  12. W Honolulu widzę rudość, której chyba nie ma w Hooli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam jak ja poszukiwałam idealnego bronzera :) Macałam Holę, ale moje serce odbiłam baza Chanel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo o niej na blogach ostatnio hehe

      Usuń
  14. bardzo ciekawe opakowanie, takie nietypowe :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja Hooli używam od ponad roku. Maluję nią siebie jak i klientki. Jest mega wydajna. Choć na początku jak się za mocno przyciśnie pędzel to się mocno pyli i można nabrać jej za dużo na pędzel.
    Kolor dla każdej kobiety. Jak go porównywałam z innymi moimi brązerami jest na 1 miejscu. Powoli mi się kończy. Zastanawiam się nad zakupem nowej, czy zużyć inne brązery, w tym MACa który przez Hoolę zszedł na 2 plan. A też jest fany , tylko nie można go kupić niestety w Polsce bo jest to produkt PRO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku też nabierałam za dużo, ale wyczułam ją ;)

      Usuń
  16. Mam honolulu i w sumie może być :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam Honolulu i podobne odczucia do Twoich, jednak nie zaluje wydanych pieniedzy, 13 zl to nie majatek :P

    OdpowiedzUsuń
  18. A próbowałaś Bahama Mamę? Jak na moje oko ma chłodniejszy odcień niż Hoola, który wyglądał na mnie niestety jak cegła ;) [ah ten ziemista cera...]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie za szara jest, znaczy za brudna? Bo macałam ją i dla mnie miała taki lekko niezdrowy odcień, ale może to wina oświetlenia w M :)

      Usuń
    2. Wypróbowałam ją na twarzy i wpasowała się idealnie - może dlatego, że moja skóra ma zdecydowanie żółte tony, w zimie wychodzą nawet zielone ;) Pasuje chyba raczej do chłodnych typów urody...

      Usuń
    3. nie próbowałam, boję się szarości ;/

      Usuń
  19. Hoola mi się marzy od dawna ma idealny kolor ;) ale mam honolulu i w sumie sprawdza mi sie fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Używam czasem do konturowania, ale tylko perełek brązujących.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hoola naprawdę ma idealny odcień ♥ Ja mam ziemie egipską, ale używam jej już tak długo, że zamarzyłam o czymś nowym, może właśnie hoola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ziemia egipska jest piękna, ale bez dna! ;)

      Usuń
    2. dokładnie, końca nie widać...

      Usuń
  22. Też mam honolulu i jak dla mnie (totalnego laika) jest okej :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam oba i osobiście bardziej lubię w7. U mnie niestety Hoola wychodzi ciut pomarańczowa i kolorystycznie Honolulu mi bardziej odpowiada:) efekt również mi się bardziej podoba;) ale właśnie to już zależy kto ma jaki kolor skóry, bo u jednych wychodzi ten pomarańcz, u innych nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam oba, nawet robiłam porównanie :) różnią się odcieniami i konsystencją, natomiast nie zauważyłam żadnych problemów w aplikacji Honolulu :) tym bardziej że używałam go przy pokazach gdzie czas był na wagę złota, machnęłam kilka razy pędzlem i było ok. Może masz Saurio jakiś felerny egzemplarz?

      Usuń
    2. nie wiem od czego to zależy, może od koloru skóry, a może trafiłam na bubla. w7 testowała też tova i nie dał i u niej rady :O

      Usuń
  24. Ja w ogóle rzadko kiedy sięgam po bronzery, mam jeden z H&M-jest jak dla mnie wystarczający :D Szkoda mi wydawać 145 zł na produkt, którego będę używała raz na rok :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakoś nigdy poważnie nie rozważałam zakupu Hooli :) A ładnie wygląda na twarzy, ładnie :) Tylko ja bardziej "różowa". Hervana mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hervany używam wiosna-lato, zimniejszą porą hoola wkracza ;)

      Usuń
  26. Mam Hoole i to najlepszy bronzer! Myślałam kiedyś nad W7, ale jest zdecydowanie za ciemna...

    OdpowiedzUsuń
  27. Benefit prezentuje się świetnie :)

    Z całej ich ofert najbardziej kuszą róże, może kiedyś jeden będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę w końcu zakupić Hoolę :)dziękuje za recenzję porównawczą, teraz już wiem, że nie zdecyduję się na w7!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Największy i w zasadzie jedyny minus produktu Benefitu to cena :).Mam go dzięki siostrze, ale sama bym go sobie nie kupiła, mimo zalet:)

    OdpowiedzUsuń
  30. u Ciebie Hoola wygląda świetnie, ale boję się, że dla mnie byłby on za ciemny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie bój się, ja maluję się mocniej, ale można delikatnie pociągnąć ;)

      Usuń
  31. Hoola ma ładniejszy odcień mam nadzieję, że będzie mi dane kiedyś go spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  32. wydaje mi się że ba byłyby dla mnie za ciemny, nie mniej Hoola kusi mnie od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak tam pomarańcz w tym Hoola widzę w efekcie na buzi :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Swój ukochany brązer już mam.
    Z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam Honolulu-nigdy nie zrobiłam nim sobie ani komuś plam (a używam i jako bronzer na całość twarzy i do konturowania),nie osypuje się,daje naturalny efekt.Nakładam go pędzlem do pudru (jako bronzer) albo dołączonym (jako kontur).Hoola faktycznie łagodniej się aplikuje i lepiej wtapia ale różnica cenowa przemawia na korzyść Honolulu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to masz duże szczęście :) są czasem fajne promocje...

      Usuń
    2. Wiem,że są promocje ale w tej chwili niestety to całkiem poza moim zasięgiem (dziecko-szkoła=katastrofa finansowa,szczególnie jak możesz liczyć tylko na siebie).

      Usuń
  36. dobrze wiedzieć bo miałam zamiar kupić Honolulu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. I tak Laguny z Narsa nie pobije nic:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nie przetestuję to nie uwierzę ;)

      Usuń
  38. A pomyśleć, że i ja się zastanawiałam nad Honolulu. Co więcej, słyszałam, że w7 ma całkiem dobre jakościowo kosmetyki, ale teraz to już się lekko boję zaryzykować.
    Pozostaje mi pędzić po Hoola:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mi się marzy Hoola - może kiedyś. Na razie zadowalam się Honolulu, który czasami mieszam z bronzerem Flormar z duo P115.

    OdpowiedzUsuń
  40. ja honolulu baaardzo lubię, najlepszy bronzer ;) choć oczywiście jeśli miałabym duży zastrzyk $$ to z chęcią zakupiłabym Hoolę ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. A mi się Honolulu podoba, używam go niemal codziennie :)
    Hoola niech pozostanie marzeniem...

    OdpowiedzUsuń
  42. Też mam honolulu i jestem z niego zadowolona. Nie wydam na brązer 145 zł, więc muszę się zadowolić tym co mam.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ojeju, jeju, a ja tak uwielbiam Honolulu. Najbardziej zdziwiłaś mnie tym, że ciężko Ci się nim pracuje. Ja nigdy nie miałam z nim problemu - rozciera się świetnie, nie tworzą się plamy. Oczywiście jest mocno napigmentowany i trzeba uważać, ale da się rozetrzeć w razie czego. Odkąd nakładam Honolulu Blush Brush z Real Techniques, który jest bardzo puszysty, dzięki czemu nabiera mało produktu, nie mam absolutnie żadnych obaw przed nadmierną pigmentacją.

    Hooli nie próbowałam, bo jest droga i mam dużo innych bronzerów, ale kiedyś na pewno się na nią skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój bronzer z honolulu jest inny od tego, który widziałam na blogach. dużo ciemniejszy przede wszystkim :O

      Usuń
  44. No cóż, cenowo różni się, więc i jakość w odnośniku do ceny jest adekwatna, choć wiem że nie zawsze jakość idzie w parze z ceną.
    Pięknie wyglądasz Sauria :)

    OdpowiedzUsuń
  45. w piatek sprawilam sobie honolulu a w sobotę zostalam umalowana hoolą- muszę przyznać, ze hoola wygladala swietnie :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie miałam ich, ale ten pierwszy ładnie wygląda na policzkach u ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  47. kocham Hoolę i wielbię! Honolulu może się schować.. :P

    OdpowiedzUsuń
  48. Hoola daje piękny efekt, można się zakochać;))

    OdpowiedzUsuń
  49. Z W7 to jedynie africa mi się podoba, bo ten brązer nie bardzo ;) Ale fakt do Benefita się nie umywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja póki co zamówie Honolulu ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Hoola ma zdecydowanie ładniejszy kolor, a na twarzy wygląda świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Mam Honolulu dosłownie od wczoraj i na razie jestem w fazie testów :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Te kosmetyki u mnie już za wygląd mają 6 z plusem:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Dla mnie istnieją 2 bronzery: Hoola i zestaw do konturowania ze Smashboxa :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ja tam jestem zadowolona z Honolulu ale może to dlatego, że nigdy nie miałam Hoola i pewnie nie będę mieć ze względu na cenę... ;P

    OdpowiedzUsuń
  56. nie miałam Hooli, ale Honolulu bardzo przyzwoicie mi się sprawuje, dziwią mnie Twoje problemy z rozcieraniem, czy plamami, mnie się z W7 bardzo dobrze pracuje (używam pędzla EcoTools do różu i bronzera)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam i ten pędzel, niestety odpada ;/

      Usuń
  57. miałam kiedyś wziąć honolulu, ale na szczęście odpuściłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Hooli nigdy nie używałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Bardzo ładnie prezentuje się na Tobie Hoola, ja też polubiłam ten bronzer - dobrze się rozciera, ciężko nim zrobić sobie krzywdę i nie ma drobinek, co jest dla mnie na plus. Jednak myślałam, że odcień będzie chłodniejszy, fakt nie można go określić pomarańczowym, ale według mnie jednak idzie w stronę ciepłej tonacji. Używam go z przyjemnością, ale będę szukać idealnego bronzera dla siebie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale też nie jest szary co mają chłodne bronzery, dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  60. Mam Honolulu w wersji testowej i muszę przyznać, że całkiem fajnie się spisuje.
    Po Twoim porównaniu zapragnęłam by Hola wpadła do mojej kosmetyczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  61. może się kiedyś skuszę na hoolę :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Hoola hoola Sauria (uwielbiam tą fotkę z rozwianym włosem) ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ja mam w7 Honolulu i nie powiem o nie złego zdania o nie nie nie, a właściwie powiem że jest fajny :D

    OdpowiedzUsuń
  64. jak dla mnie Hoola jest za jasny. Z Honolulu zaś jestem bardzooo zadowolona!:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!