}

czwartek, 13 czerwca 2013

Recenzja: Dax, Cashmere, Eyeshadow Base, Utrwalająca baza pod cienie do powiek

Kilka już baz do cieni w swoim życiu zaliczyłam. I choć używam takowej raz na ruski rok, jedna gdzieś na wszelki wypadek musi być. Zwłaszcza gdy ma się cienie niezbyt dobrze napigmentowane... O bazie Dax rzecz.


Kilka informacji: 
Kaszmirowa baza o neutralnym cielistym kolorze i delikatnej kremowej konsystencji. Przedłuża trwałość makijażu oka, aż do 15 godzin. Wygładza skórę powiek i wyrównuje ich koloryt. Ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek oraz zapobiega ich osypywaniu się i rolowaniu w załamaniach powiek. Intensyfikuje kolor. 

Cena: ok. 22zł/7g, dostępna w drogeriach i online
  

Moje spostrzeżenia:
Zacznę od tego co widać gołym okiem. Opakowanie - elegancki kartonik, otwierający się jak kwiatek a wewnątrz plastikowy słoiczek dużo mniejszych rozmiarów. 7g produktu to jednak sporo jak dla mnie. Słoiczek solidnie wykonany, dobrze się zakręca a duży otwór umożliwia łatwe wydobycie produktu.


Konsystencja bazy jest zbita, tępa jakaś, dopiero pod ciepłem palców delikatnie się rozpuszcza. Bazę się niezbyt dobrze nakłada, ciężko ją gładko wetrzeć, im mniej tym lepiej. Dlatego na powiece należy ją raczej wklepać i odczekać chwilkę. A nie używana przez jakiś czas zastyga w opakowaniu niemal na kamień.

  
Moja to właśnie taki przypadek i choć z początku kiedy była jeszcze świeżutka byłam z niej zadowolona, to teraz jest oporna. Nie jest to kaszmir żaden! Lubi się rolować i nie chce współpracować z cieniami... Trwałość też grubo przesadzona, u mnie zbiera się w załamaniach, waży się, nie wygląda to dobrze :(


Neutralny kolor bazy i delikatne drobinki ładnie rozświetlają powiekę. Baza podbija kolor cieni, czy to sypkich czy pudrowych. Potrafi wydobyć głęboki odcień, świetnie cienie przyczepia, ale cienie mi się na niej trudno blenduje, rozmywają się jakoś. Trzeba mieć dużo cierpliwości i nabyć wprawy, a najlepiej jedno i drugie!


Co najgorsze baza mnie uczuliła kilka razy. Nie wiem, który to składnik tak mógł zadziałać, mam wrażliwe oczy a i samo pocieranie powieki też nie jest wskazane. Baza jest bezzapachowa, nie droga, wydajna. Co z tego jeśli już nie nadaje się do używania choć według producenta ma dłuuugą ważność :(


Podsumowanie:
Baza Dax zaliczona ale nota jej nie będzie za wysoka. Do poprawki jest przede wszystkim konsystencja. No i nazwa też powinna być zmieniona - to baza podbijająca nie utrwalająca! Ocena: 2/5 Miernie znaczy :(

48 komentarzy:

  1. Uuu a zastanawiałam się nad nią. Chyba jednak wybiorę ArtDeco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baza ArtDeco też potrafi stać się małym kamyczkiem, gdy nie jest przez długi czas używana.
      Jednak ja ją i tak bardzo lubię :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie potwierdzam twoich negatywnych spostrzeżeń. Baza jest bardzo delikatna, wręcz aksamitna w dotyku. Dzięki temu bardzo łatwo się nakłada , wystarczy odrobinę wklepać opuszkiem palca. Twardnieje??? Bzdura. Uczula??? Nie miałam takich problemów. Testowałam już Artdeco i Soraye ta zdecydowanie jest najlepsza. Czasem nakładam ją na powiekę bez cieni, rozświetla oko i wyrównuje koloryt. Oko tym samym wygląda na wypoczęte.

      Usuń
  2. ja ją mam i wiesz co, zadowolona jestem.Używam jej każdego dnia, nawet wtedy gdy nie nakładam cieni, fajnie rozświetla oko. Te drobinki są okej, ale wkurzają mnie przy matowych cieniach, bo co to z mat jak drobinki przebijają> Nie mniej dobiłam już w niej dna. AAA i fajne, jest to duże opakowanie, nie trzeba dłubać paznokciami aby coś wydobyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i nie zrobiła Ci się taka dziwna jak mi?

      Usuń
    2. moja zbita była od początku więc chyba taki jej urok.Ale w palcach momentalnie się rozgrzewa i ładnie sunie po powiece.Fakt, nie należy z nią przesadzać, bo nałożona w zbyt dużej ilości się roluje. Z cieniami ja nie cuduję,musi być święto jak nałożę dwa kolory ale dobrze współpracuje. Moja ma równo roczek, czasem zdarza mi się jej nie dokręcić ale nie zmieniła się w konsystencji :*

      Usuń
  3. A ja chciałam ja kupić, bo właśnie kończy się mi baza z Hean. Musze się poważnie nad tym zastanowić:/

    OdpowiedzUsuń
  4. To raczej sie nie skuszę. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją i niestety sprawdza się marnie :/ , na otarcie łez chyba kupię bazę Artdeco

    OdpowiedzUsuń
  6. A u mnie sprawdziła się zdecydowanie lepiej niż ArtDeco..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też nie jestem z niej zadowolona ... Uznałam ją nawet kiedyś za bubla, co spotkało się niemal z oburzeniem, bo wiele dziewczyn ją uwielbia. Ja używam, bo używam, ale więcej na pewno nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uczuliła? O ja Cię kręcę... :/ dobrze wiedzieć ja jej nie zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostanę przy mojej Urban Decay :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też jej baardzo nie lubię... Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety też ją miałam i nie polubiłam

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja ulubiona od wieeeelu miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. tej nie próbowałam, na co dzień używam bazy z Kobo lub Hean :) nic lepszego nie miałam więc te mnie zadowalają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mam i jakoś mnie nie porwała. Mam podobne doświadczenia jak Ty :)Teraz mam z Grashki i jest duuużo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam ją - i tak jak na początku mogła być - w miarę się z nią współpracowało - to potem masakra =tak jak piszesz - rolowało się to to, ścierało.. wogóle bleh - na szczęście nie podrażniła/uczuliła ..Miernie z minusem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moją pierwszą bazą i jak do tej pory jedyną jest baza z Hean. Miałam na tą oko, ale po takiej recenzji zastanowię się raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie sprawdza się bardzo dobrze :) chociaż konsystencja mogła by być lepsza bo tak jak piszesz trzeba ją wklepywać

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmmm a tak wiele lasek ją chwali.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo osób ją chwali, więc myślałam, że ona taka lepsiejsza jest i chyba nawet kiedyś postanowiłam ją kupić gdyby pokończyły mi się moje. Ja obecnie używam bazy z MUA (geniusz, dla mnie the best of the best) i z Inglota ) której nie lubi chyba nikt poza mną :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem wierna Urban Decay i nie zamierzam jej zdradzać z konkurencją. Już się zwiodłam na Art Deco.

    OdpowiedzUsuń
  21. szkoda, nie używałam jej i nie kupię w takim razie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ta baza cieszy się dużą popularnością w internecie. Nawet rozważałam jej zakup. Dobrze, że trafiłam na Twoją recenzję. Teraz wiem, że ta baza raczej nie sprawdzi się w moim przypadku, ponieważ zależy mi na utrwaleniu makijażu, a zaprezentowany produkt wykazuje tendencję do rolowania. Na jego niekorzyść przemawia również konsystencja, która po stosunkowo krótkim czasie przypomina kamień...

    OdpowiedzUsuń
  23. Wierna jestem ArtDeco i Duraline Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja uwielbiam baze Artdeco,jest naprawdę godna polecania.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja jestem wierna artdeco :)

    OdpowiedzUsuń
  26. bryndzowata trochę.. ja kocham mojego Urbanka Decayka :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja właśnie zdenkowałam ArtDeco.
    I kupię ją ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam tę bazę już długo, w glossy którymś była. I generalnie jestem z niej zadowolona, ale ostatnio coś mi fochuje - ciężko ją równomiernie nałożyć :(

    OdpowiedzUsuń
  29. To nawet nie będę próbować;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja ją lubię... miałam z nią jedynie problem zimą, bo u mnie w łazience jest wtedy dość chłodno i trudno się ją nakładało. Kolor rzeczywiście ładnie podbija. Moje cienie ładnie się na nią nakładają, ale niektóre rzeczywiście ciężko się blendują... nigdy nie zdarza mi się aby cienie się rolowały więc i na tej bazie też nie :) szkoda, że Cię uczuliła - mnie o dziwo nie, chociaż miałam ten problem z innymi kosmetykami już nie raz. I jest bardzo wydajna.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobrze, że napisałaś o tym, bo szczerze mówiąc chciałam wypróbować tę bazę. Skreślam ją z listy życzeń, skoro uczula i zmienia się w kamień... Postawię na ArtDeco ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dostałaś ode mnie nominację - zapraszam :)
    http://sanderka0222.blogspot.com/2013/06/a-co-w-mojej-torebce-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo mi się kojarzy z bazą z Virtual, której szczerze niecierpiałam. Ta sama konsystencja.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja ją mam i jakoś nie narzekam. Ale może dlatego, że porównania nie mam. Ale i tak to ratunek dla mojej opadającej powieki i.. o dziwo mnie nie uczuliła. Cóż zobaczymy jak się będzie później spisywać.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja używam z INGRID i nie narzekam - nawet fajna konsystencja, trwała, fajnie się ją rozprowadza na powiece...

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie lubię tej bazy- chcę ją rozetrzeć to się nie da, jak wklepuję to czuję ją na powiece. Bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  37. Przez pierwszych kilka użyć była spoko, z czasem coraz gorzej. Zawiodłam się i na niej, i na Kobo, i na Art Deco. Póki co najlepszą jakieś używałam jest Urban Decay i raczej już nie zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Koszmarek :/ Ja jestem wierna Art Deco - jeszcze mnie nie zwiodła.

    OdpowiedzUsuń
  39. Aaaa! Mam ją odpaloną i gdzieś rzuconą w kąt, pewnie mi też gdzieś skamieniała w zakamarkach :P

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam ją, leży w dalekim kącie. Miałam wrażenie, że tworzy na moich powiekach cement.

    OdpowiedzUsuń
  41. No to nie jestem sama w hejcie tej bazy, nie dość, że dostałam jakiś stary egzemplarz to jeszcze baza sama w sobie jednak szału nie robi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!