}

piątek, 26 kwietnia 2013

Tweezerman, Precision Eyelash Curler, Zalotka do rzęs

Większość facetów nie wie co to zalotka do rzęs, mój też... Wygląda jak kawałek metalu albo narzędzie tortur ;) Ten kosmetyczny dla wielu gadżet dla mnie jest elementem codziennego makijażu.


Marka Tweezerman znana na całym świecie za sprawą magicznej pensety wywodzi się z USA. Wśród bogatej oferty ma profesjonalne akcesoria do zabiegów na twarzy, do pielęgnacji rąk i stóp, szczotki, lusterka...


Zalotkę dorwałam na lotnisku w Amsterdamie. Elegancka, w plastikowym opakowaniu do przechowywania. Plus fiolka z trzema silkonowymi gumkami na zapas ;) Producent by Japan daje gwarancję, że starczy na lata.


Zalotka jest wykonana z metalu w kolorze srebrnym. Żaden tam drut, ładna robota bym powiedziała ;) Solidna, ale lekka, z podwójnymi uchwytami, dobrze leży w dłoni. Łatwo się otwiera, ale też nie lata.


Nie ma prawa zrobić nam krzywdy! Precyzyjnie a szybko unosi rzęsy, u samej nasady. Nic nie wyrywa, nie ciągnie. Łuk zalotki jest bardzo wygięty dzięki czemu będzie pasowała do każdego kształtu oka.


Rzęsy są trwale podkręcone, jeszcze trochę maskary i oko mamy zrobione. Naprawdę warto zainwestować w to cudeńko. Trzeba się trochę naszukać lub sprowadzić z zagranicy - cena od 10 dolarów :) Ocena: 5/5

43 komentarze:

  1. A ja się boję tego sprzętu ;/
    Nie mam i nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie wyobrażam sobie makijażu mojego oka bez zalotki. Od kilku lat przerabiałam różne, droższe, tańsze itd. Każda po jakiś czasie się rozlatywała albo przestała podkręcać, albo (co gorsze!) wyginała rzęsy pod kątem prostym. Odkąd kupiłam dwa lata temu zalotkę za całe 2 zł na jakimś bazarku, ot tak dla spróbowania na chwilę, do tej pory się z nią nie rozstaje. Jest genialna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie wygląda na bardzo precyzyjną i masywną, jaka szkoda że ja nie mogę używać zalotek :( bo efekty są cudowne po nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo często używam zalotki :) Świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zalotka to dla mnie absolutnie esencjonalny niezbędnik, nie umiem już malować rzęs bez jej użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja boję się takiego sprzętu i póki co nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie używam zalotki. miałam koszmary, że wciskam ją sobie do oka albo wyrywam wszystkie rzęsy, więc nawet nie zbliżam się do tego ustrojstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie muszę używać, mam jedną, ale leży ;) Co do Tweezermana to mam pensetę właśnie i nie żałuję ani grosza na nią wydanego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. juz od dluzszego czasu chce kupic, ale jak na zlosc nie rzuca mi sie w oczy;/
    Zapraszam na nowe kosmetyczne rozdanie;]

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też długo,żem się bała zalotki:P teraz nie wyobrażam sobie życia bez niej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam MACową, którą uwielbiam, ale daaaaawno już się nie podkręcałam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam zalotkę! Na początku się trochę bałam, ale to najlepszy produkt ever!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam Rossmannowską i mi służy od kilku lat :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nigdy nie używałam zalotki. Mam pensetę i bardzo mi się podoba to, że jest w tym plastikowym opakowniu

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ostatnio zauwazyłam ze i bez zalotki rzesy mi wypadają.... ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie mało mężczyzn wie co to zalotka:)Mój jak zobaczył to powiedział że wygląda jak z horroru coś do wydłubywania oczu:))
    Tez lubię czasem użyć zalotki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A zdjęcia przed i po? Chciałam zobaczyć jak podkręca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie używam zalotek, nie katuje tak swoich rzęs :p

    OdpowiedzUsuń
  19. No właśnie. Bo ja mam taki problem, ze nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi drogimi zalotkami. Chodzi mi o to czym one się różnią? Mam jakąś i używam. Ale sama nie wiem czy jest dobra czy nie. Nie wiem jak to ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moją zalotkę wyciągam bardzo rzadko. Kiedyś używałam jej każdego dnia, a teraz zrobiłam się jakaś leniwa :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tam o swojej zalotce regularnie zapominam XD

    OdpowiedzUsuń
  22. Zalotka to konieczność jak dla mnie :) Swoją różową dorwałam w tk maxxie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zalotek mam chyba sztuk 3, a używam ich raz na ruski rok;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam zawsze wizję, że przyszczupuję sobie powiekę! Ale jestem w stanie uwierzyć, że zalotka robi dobrze :-) może kiedyś ktoś mnie nauczy tej magii.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zalotki nie używam, trochę się boję :D, ale właściwie to mam ochotę spróbować i sprawdzić jak działa :)

    OdpowiedzUsuń
  26. jak dobrzę że nie muszę jej uzywać

    OdpowiedzUsuń
  27. mam zalotkę, ale sie jej boję :D

    OdpowiedzUsuń
  28. MOja (bardzo tania zreszta) sie osotanio popsula wiec musze wyczauc nowa:) Takze post bardzo na czasie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja mam ale rzadko używam. Jakoś tak nie podoba mi się takie straszne uniesienie rzęs :) chociaż, dawno nie używałam to może zrobię podejście numer 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie używałam zalotki , po przeczytaniu niektórych historii chyba się nie odważę

    OdpowiedzUsuń
  31. A mnie na sam widok przechodzą ciarki, jakoś nie wyobrażam sobie zbliżania tego żelastwa do oczu... No i jeszcze ta wizja, że powyrywam sobie wszystkie rzęsy :P Może kiedyś dorosnę do zalotki, ale póki co omijam szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Przypomniałaś mi, że muszę kupić sobie zalotkę, bo moja się zepsuła menda jedna ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja z zalotek całkowicie zrezygnowałam moja gdzieś leży nawet nie wiem gdzie. Jednak potrafi osłabić a nawet łamać rzeczy przy częstym stosowaniu więc w razie czego zrezygnowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja jeszcze się nie przekonałam do zalotki; ale w sumie chyba jej nie potrzebuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. fiolka z gumkami to bajer. ja zawsze dodatkową gumkę do zalotki gubię jak jest w jakimś foliowym woreczku. przyznam się, że używam zalotki jak sobie przypomnę...

    OdpowiedzUsuń
  36. Muszę sobie wreszcie kupić zalotkę, bo ostatnio z moimi rzęsami jest gorzej niż z ułożeniem włosów ;/

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam i używam często już bez tuszu tylko sama zalotka

    OdpowiedzUsuń
  38. Trochę siara, bo nigdy nie miałam i wydaje mi się, że to zbędny gadżet. Chyba muszę spróbować, żeby sprawdzić jak jest naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja fikuśnie wygląda, jak jakieś narzędzie tortur :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!