}

piątek, 1 marca 2013

Lush, Dark Angels, Pasta peelingująca do twarzy

Boleję, że wciąż nie ma w Polsce Lusha, ach jakbym tak wpadła! Moja chciej lista jest naprawdę dłuuuga. Numerem jeden był na niej czarny peeling do twarzy ;) A przysłała mi go Marti dobra dusza :)  


Czarny peeling zawierający węgiel drzewny który absorbuje sebum, odżywczy olej z awokado który zmiękcza skórę, nawilżającą glicerynę, czarny cukier, głęboko oczyszczające błoto marokańskie Rhasshoul, wygładzające olejki z drzewa różanego i sandałowego. Polecany dla skóry tłustej.
Cena: ok. 6,25£/100g, dostępny m.in w UK lub online

Skład: Rhassoul Mud, Cold Pressed Organic Avocado Oil (Persea gratissima), Glycerine, Powdered Charcoal, Black Sugar, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Perfume, Linalool, Sandalwood Oil (Santalum austro and Santalum spicatum), Rosewood Oil (Aniba rosaeodora)

Rhassoul lub Ghassoul - marokańska glinka/błoto wydobywana jest ręcznie z głębi ziemi w górach Atlas (w dolinie Moulouya, około 200 km od Fezu). Od XII wieku stosowana na całym Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej. Nazwa pochodzi od arabskiego czasownika “rassala”, który znaczy “myć”. Podobnie jak czarne mydło, rękawica kessa czy olejek arganowy Rhasshoul bardzo przydaje się w hammamie. I ciekawostka - tradycyjnie jest oferowany jako prezent dla młodych narzeczonych - żeby nie było, o niczym Was nie informuję ;) Sprzedawana w stanie surowym (w postaci płytek) lub starty na proszek. Czarne złoto :)
Rhasshoul to bogactwo minerałów: magnezu, krzemu, żelaza, wapnia i potasu. Ma właściwości myjące, odtłuszczające, ściągające i zarazem nawilżające skórę. Jest hypoalergiczne i idealna dla bardzo wrażliwej czy trądzikowej skóry. Działanie glinki Rhassoul polega jedynie na absorpcji zanieczyszczeń. Składa się z bardzo drobnych cząstek, pochłania nieczystości, martwe komórki skóry i kurzu, pyłu oraz tłuszcze. Stosuje się ją do mycia ciała, włosów, golenia a także jako maseczka czy peeling.


Opinia będzie z goła inna, wypowiedzą się bowiem dwie strony. On - cera tłusta, problemowa i Ona - wrażliwa, mieszana. Ja już o Dark'u dużo dobrego słyszałam, On jak go zobaczył powiedział "co to?!" ;) Oczywiście ja jako ta bardziej doświadczona Go uświadomiłam jak z czym to działa.
Ciężkie były początki, bo jak to nakładać? Wygląda jak węgiel, asfalt, albo breja jakaś. Zmieszany z wodą to czarne błoto - jak świnki można się tym wymazać ;) Dużo przy tym brudnej roboty... Cała łazienka brudna, ręczniki do prania, a mówiłam tylko trochę brać, takie to wydajne!
On zaczął - nie było jęków i stęków, facet inaczej przeżywa ;) Ja oczywiście cała szczęśliwa - tak mi dobrze zrobiła :P Oczyszcza, złuszcza i działa jak masaż. Ja aż nabrałam po niej kolorków. No właśnie do cer naczynkowych nie zaleca się mechanicznych peelingów. Ale jak to się tak lubi! :O
Idealnie wygładza moją pomarszczoną facjatę - jest jak świeża pościel prosto z magla. Drobinki same w wchodzą w pory a nos jest oczyszczony! Usuwa Jego nadmiar sebum i na długo matowi. Zmniejsza też też trądzik - mój facet jest młodszy :D Cera jest świeża i promienna jak po dobrym seksie ;) 
Chcecie wiedzieć resztę? Pasta to mało powiedziane! Ten peeling jedzie na żywca! Naprawdę trzeba uważać i wiedzieć kiedy powiedzieć koniec! Za często też nie polecam bo można się czegoś nabawić ;) To znaczy może przesuszać. Jednak wszystko wraca do normy i nie ma czego żałować ;)
Skład vegański, można by się tym żywić :P Krótki termin (3 miesiące) nas gonił. Zapach specyficzny, jak dla mnie zapach prawdziwego mężczyzny ;)  Klasyczne dla kosmetyków Lusha opakowanie, czarne i z jajem - papkę polka na emigracji zrobiła - Kasia :D Cena wysoka, ale to się opłaca!!


Koniec będzie też super! Bo nie ma jak kończyć z hukiem :) Wielki i wspaniały ten anioł, co z tego, że ciemny. Uwielbiam Lush'a, On mówi, ze go lubi ;) Czuję, że przeszłam na tą stronę mocy :)

55 komentarzy:

  1. no paczaj Kaśka wypieprzyła za robotą do Anglii i nam Lusha kręci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przynajmniej ma do niego dostęp :D

      Usuń
    2. Loool, Siouxie, trafne spostrzeżenie :D

      Usuń
    3. zauważyłam, że sporo Polaków w lush kręci kosmetyki :]

      Usuń
    4. wolę żeby jakaś Kaśka kręciła niż Kate hehe

      Usuń
  2. Ciekawe jak moja dość mocno naczynkowa skóra by na taki peeling zareagowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam naczynkową, ale unormowaną, raz w tygodniu na pewno nie zaszkodzi :)

      Usuń
  3. Używałam kiedyś, ale jakoś nie polubiłam mimo iż jest to bardzo dobry produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z Lusha stosowałam jedynie Buche de Noel (również od Marti ^^) i byłam z niego bardzo zadowolona. Przy okazji najbliższego zagranicznego wyjazdu mam w planach odwiedzenie Lusha i zakup kilku smakołyków, bo nabrałam ochoty na te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti zawsze w zakupach pomoże :) ja jadę do Holandii i już się boję hehe

      Usuń
  5. Uwielbiam ten produkt, to jeden z moich Lushowych hitów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, ze Ci służy. Za jakiś czas i ja po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja sięgnę po Angels On Bare Skin jak mi Aga trochę da ;)

      Usuń
    2. Mówiła, że się z Tobą podzieli ;)

      Usuń
  7. Uwaga! Ogłaszam konkurs na notkę miesiąca.

    Uwaga! Ogłaszam zwyciężczynie!
    http://sauria80world.blogspot.com/2013/03/lush-dark-angels-pasta-peelingujaca-do.html

    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, a jaka nagroda?? :D

      Usuń
    2. już mówiłam wino, teraz już dwa :P

      Usuń
  8. A jal już się tak oboje wymazaliście to coś było? ;-). Czytałam z zapartym tchem :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musiało hehe, może kiedyś cdn ;)

      Usuń
  9. Świetnie napisana notka!!
    Mam nadzieje, że w końcu uda mi się coś kupić z Lusha:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Lush'a! Lubię wchodzić do tego sklepu! Nie doceniałem mając go 2 kroki od domu, a teraz tęsknię ; ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, a gdzie mieszkałeś??

      Usuń
    2. Przez ponad pół roku w Berlinie, więc możesz sobie wyobrazić DM, Lush(!), ale paradoksalnie wtedy tęskniłem za polskimi markami : ))

      Usuń
  11. Ja we wrześniu wybiera się do UK i mam plan zrobić nalot na LUSH-a :) ten peeling będzie na mojej liście na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już gdzieś widziałam jakiegoś Polaka na etykietce :) chociaż dopiero niedawno dowiedziałam się, że mają takie coś na opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był był :) dobrze widzieć twarz tego co pchał w to łapy ;)

      Usuń
  13. Moje Lushe też zrobili Polacy :D Wiola i Przemek :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie czytałam . Na koniec żałuję, że nie ma go w Polsce ;(

    OdpowiedzUsuń
  15. ale fajna recenzja:D ten peeling muszę mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. I kolejne dobroci omijają polskie blogerki :/
    A notka z jajem, nawet dwoma... A co tam z całą kopą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha kogel mogel wyszedł trochę ;)

      Usuń
  17. Ostatnio coraz częściej żałuję, że nie mamy dostępu do Lusha. Mam nadzieję, że ulegnie to zmianie.

    W Waszym przypadku ten krótki termin ważności nie stanowi aż takiego problemu, bo pomagacie sobie w opróżnianiu zawartości opakowania;) Ja swojego faceta nigdy nie przekonam do maseczek, więc wszystko muszę denkować sama;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ha! mówiłam, że świetny :D nie wiem tylko jak Wy ręczniki uwaliliście? :P to się zmywa z twarzy, zanim się ja wyciera ręcznikiem :P hyhy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no On taki zdolny jest, ja wiem jak używać Darka przecież ;)

      Usuń
  19. pamiętam moją przygodę po borowinie, wanna czorna, ja czorna...
    pewnie w tym przypadku byłoby podobnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmmm nie wiem może jakaś dziwna jestem ale nie ciągnie mnie do Lusha

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak Ty to super opisałaś- wygląda koszmarnie, ale po Twojej rekomendacji aż chce się spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. specjalnie taka fota, jak z horroru ;)

      Usuń
  22. Świetny opis!:)muszem go mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam ten kosmetyk. UWIELBIAM! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojj gdybym tylko miała jakiś dostęp do tych kosemtyków to na pewno bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam tą pastę ;) tylko faktycznie zbyt energicznie nie można, bo ja nie tylko kolorków, ale i boleści twarzy dostałam jak się tak starłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!