}

niedziela, 6 stycznia 2013

Dno z zeszłego roku i mini recenzje

W końcu się zmobilizowałam, sięgnęłam też prawdziwego dna! Zebrała się taka ilość, że torba była mała! Naprawdę jestem z siebie dumna :) Przy okazji poczyniłam kilka mini recenzji.


Antyperspiranty Fa i Nivea - nie ma już dla mnie większego znaczenia co to za firma, liczy się zapach i działanie. Stwierdzam też, że kulka u mnie lepiej się sprawdza aniżeli deo.
Serum do biustu Eveline 3D Slim Extreme - ten kosmetyk Eveline wyjątkowo lubię. Efekt push-up i ładny zapach. Zużyłam już trzy opakowania, teraz testuję ten z Lirene...
Żele pod prysznic - jak to żele mają oczyszczać i umilać kąpiele. Z Apartu i Lirene już stosowałam, natomiast z AA żel truskawkowy jest mało wydajny i nie pachnie mi truskawkami!!
Serum hialuronowe Mabelle, Hyalu Lift - kosmetyk niezastąpiony! Nawilża i poprawia kondycję skóry. 
Ma świetny skład. Można go stosować w każdym wieku i do każdej cery!
Żel do higieny intymnej Lirene ciąża/po porodzie - szczerze? Nie wiem co mam powiedzieć, bo nie jestem ani przy nadziei ani po. Żel jak żel, myje, ale ja wolę te zapachowe... 
Joanna Color Naturia - farba do włosów  - mogę powiedzieć odkrycie roku! Farba nie tylko tania, ale bardzo trwała. Nie wiem w sumie dlaczego z innymi wciąż eksperymentuję :O
Isana zmywacz do paznokci o zapachu migdałów - zielony po prostu, dobry zmywacz, w dużej butli za 5 zeta.  Czasem zostawia biały osad, ale jest to raczej wina lakieru...
Dwa kosmetyki po terminie, oba w zasadzie zużyte do dna
Lirene Dermoprogram, Design Your Style, Pianka myjąca do twarzy i oczu - no niestety jestem na nie! Teraz testuję jej siostrę z Pharmaceris i będzie porównanie...  
Arkana, Amino Bio Cream, Bioaktywny krem z aminokwasami-  krem 'gabinetowy',  po zabiegach mikroigłowych, mikrodermabrazji i zabiegach z kwasa. Bardzo dobry!


Syoss, szampon i odżywka do włosów farbowanych bez silkonów

Kolejne kosmetyki  do włosów i kolejny zawód. Niby wszystko ładnie pachnie, nie obciąża moich selerków, ale to wciąż za mało! Skoro mam produkt do włosów farbowanych, który ma podtrzymywać kolor to tego w pierwszej kolejności bym oczekiwała. Szampon świetnie oczyszcza, odżywka sprawia, że włosy super się rozczesują. Powinnam być zadowolona. Koloru jednak nie podtrzymują! :O O składzie nie będę się już wypowiadała... Nie są drogie, wydajne i mają mega pojemności! Cena: ok. 15 zł/400 ml, ocena: 3/5

Skład szamponu: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Cocoamphodiacetate, Laureth-2, Niacinamide, Panthenol, Sodium Chloride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Benzoate, Parfum, Citric Acid, Polyquaternium-10, Salicylic Acid, Hexyl Salicylate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Propylene Glycol.
Skład odżywki: Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Propylene Glycol, Niacinamide, Panthenol, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Citric Acid, Stearamidopropyl Dimethylamine,  Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate,  Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Parfum, Sodium Benzoate, Hexyl Salicylate,, Hexyl Cinnamal, Linaool, Benzyl Salicylate, Limonene



 Joanna, Z Apteczki Babuni, Peeling z ekstraktem z oliwek

Oliwki bardzo lubię, podobnie jak mój kot! ;) Kolor tak mnie skusił, że od razu ten peeling otworzyłam i już po pierwszym użyciu spotkało mnie wielkie rozczarowanie... Strasznie glutowata konsystencja, chemiczny zapach i dziwne drobiny nie robią nic oprócz mycia! Można by rzec, że jest to gęstszy żel, mało pieniący się. O właściwościach peelingujących można jedynie poczytać! Do tego jest niewydajny, ha! wg. producenta przeznaczony jest do częstego stosowania :O Słaby skład. Cena: 13zł/300ml. Ocena: 1/5

Skład: Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Polyethylene, Glycerin, Sodium Laureth Sulfafe,Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, XanthanGum, Acrylates/C10-30, Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine,Olea Europea Leaf Extact, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:42090,CI:19140


Arkana - Biomimetyczny balsam do ciała

Kosmetyk gabinetowy, przeznaczony do aplikacji po profesjonalnych zabiegach terapii mikroigłowej z Arkana Skin Roller oraz do pielęgnacji domowej. Nie używałam rollera więc nie wiem jak spisuje się ten duet. Z tkanką tłuszczową też nie mam problemów, raczej występuje u mnie cellulit. Lubię ten balsamik wcierać, szybko się wchłania i pachnie poziomkami! Ale nie widzę jego przewagi nad innymi mazidłami. Widzę za to cenę 149 zł/400 ml!! Dlatego moja ocena: 3+/5, więcej nie dam! 

Wg producenta: Bioaktywny wyszczuplający balsam do ciała. Zawiera  opatentowany UC Peptyd V ™- biomimetyczny pentapeptyd hamujący adipogenezę, który zmniejsza zarówno ilość komórek tłuszczowych, jak i ich rozmiary. Stymuluje  procesy spalania, pobudza lipolizę oraz zapobiega odkładaniu tkanki tłuszczowej. Kofeina wspomaga działanie peptydu, poprawia mikrokrążenie, ma właściwości drenujące. Dzięki zawartości 12 aminokwasów odbudowuje NMF, głęboko i długotrwale nawilża skórę, pobudza komórki do regeneracji oraz stymuluje pro­dukcję kolagenu i elastyny. W widoczny sposób zmniejsza objawy cellulitu oraz poprawia wygląd skóry na udach, brzuchu i pośladkach.
 

 
Szampon nawilżający MonRin do włosów farbowanych 

Ten szampon dostałam u trychologa. Z lotionu oczyszczającego byłam zadowolona, z tego szamponu nie aż tak! Owszem dobrze oczyszcza, przyjemnie pachnie, ale czy nawilża? Tutaj bym polemizowała. No cóż chyba więcej się po tak drogim jak na szampon produkcie się spodziewałam. Skład jest bardzo dobry i co ciekawe substancje powierzchniowo czynne zawarte w szamponach  MonRin są wyjątkowo łagodne (nie zawierają Sodium Laureth Sulfate (SLES) ani Sodium Lauryl Sulfate (SLS). Cena: 29 z zł/330ml. Ocena:3/5

Skład: Aqua (Water), Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, PEG-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, Equisetum Arvense (Horsetail Extract), Mimosa Tenuiflora (Mimosa Bark Extract), Nelumbo Nucifera (Nelumbo Nucifera Extract), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil , Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Imidazolidinyl Urea, Polyquaternium-10, Lactic Acid, Methylparaben, Ethylparaben, Hydrolyzed Silk, Propylparaben, Hydrolized Wheat Protein, Disodium EDTA, Hexyl Cinnamal, Tocopheryl Acetate, Limonene, Linalool 


ARGILE PROVENCE Płyn Micelarny do demakijażu 
Wersja weekendowa, idealna do wypróbowania i sprawdzenia czy jest warta swojej ceny. A ta za pełnowymiarowy produkt nie jest mała... Płyn oparty na wodzie różanej, pozbawiony konserwantów i  sztucznych substancji zapachowych. Delikatnie aczkolwiek bardzo dokładnie oczyszcza cerę, z makijażem też sobie radzi. Nie podrażnia, skóra nie jest ściągnięta, za to rozjaśniona i nawilżona. Pachnie jak można się domyśleć różami, troszkę za intensywnie. Do kupienia w sklepie Biolander. Cena: 19,80 zł/100ml. Ocena: 4/5 

Skład: aqua, Rosa damascena aqua*, glycerin, Centaurea cyanus aqua*, sodium cocoyl glutamate, Ziziphus joazeiro bark extract, biosaccharide gum-1, benzyl alcohol, sodium benzoate, potasium sorbate, Aniba raseadora, linalool. Eaux florales de Rose*BL*, Ziziphus Joazeiro du Brésil. *Składniki z upraw ekologicznych!

53 komentarze:

  1. Peeling z Joanny miałam o zapachu bzu. Dla mnie był cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie przeczytałam komentarze niżej i bzowym wszystkie jesteście zachwycone :)

      Usuń
  2. tez mam ta pianke do mycia twarzy i mam mieszane odczucia...

    OdpowiedzUsuń
  3. z farbą z Joanny się zgodzę, faktycznie fajna jest, a to serum z Eveline to chyba kupię w lutym to w kwietniu w stroju cycki będą już fajnie wyglądać :D


    Zapraszam do mnie :))


    OdpowiedzUsuń
  4. A ja czaiłam się na żel AA. Tylko w innym zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może będzie lepszy, ten mi nie odpowiada :O

      Usuń
  5. Serum do biustu z Eveline uwielbiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu wypróbować to serum do biustu. Zmywacz z Isany nawet lubię ale obecnie kończę z Biedronki, ta seria Syoss nie przypadła mi do gustu, po umyciu wyglądały jakbym w ogóle ich nie myła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow denko jest naprawdę spore ;o mnie szampony z sayoss również nie zachwyciły nigdy..

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo tego ! :D Gratulacje. Mnie cały czas ciągnie to tych żeli z AA :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za każdym razem gdy oglądam u kogoś takie posty zastanawiam się jak Wy to robicie że tyle zużywacie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie śpimy ;) a tak serio to kremy zużywałam ok. 3 miesięcy, szampony mi idą jak woda

      Usuń
  10. Ale tego jest, zebym ja w takim tepie zuzywala. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no,no... całkiem pokaźna ilość ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. pokaźne to denko :)
    gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. co tak dużo? uspokój się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, no przecież jestem spokojna :D

      Usuń
  14. Ale dużo tego! Zastanawiam się nad kupnem tego serum do biustu, ciekawe tylko jak byłoby z moją regularnością... :P

    OdpowiedzUsuń
  15. też wykończyłam piankę, i muszę się po nią wybrać do rossmana :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ale nazbierałaś tych butli, ja jakoś nie mogę się przekonac do projektu denko.

    OdpowiedzUsuń
  17. No popatrz, a mi szampon MonRin tak dogodził... OK, nie ten akurat, ale jednak .

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście Ci się nazbierało! Gratuluję tylu zużyć ;) Wiele osób poleca tą farbę do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale zaszalałaś. Gratuluję takiego fantastycznego dna ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czuje się zacofana, ja nie mam nawet w połowie tak licznych denek. :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Z Joanny miałam peeling o zapachu bodajże mleka i miodu, dla mnie był naprawdę fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sporo ci się tego nazbierało ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Ładnie poszło. Kusiła mnie ta pianka z Lirene, sporo osób ją chwaliło, ale zmartwił mnie fakt, że tobie nie pasuje. Czekam na porównanie z Pharmaceris :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odpowiada mi jej zapach, poza tym trochę jej się najadłam ;/

      Usuń
  24. Szkoda, że peeling z Joanny Ci nie przypasował, ja mam wersję z bzem i dla mnie okazał się być idealny...Fakt, nie pieni się ale dla mnie to akurat zaleta, bo najpierw i tak biorę prysznic a potem robię peeling, więc służy mi tylko do ścierania, nie do mycia. Poza tym ja lubię taką "moc" ścierania - ani za delikatną, ani za mocną. Chyba, że wersja oliwkowa jest słabsza, jak dotąd wypróbowałam tylko tą z bzem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Często się zastanawiam czy chemiczny zapach to zawsze "zły zapach". Mam peeling Joanny o zapachu bzu i bardzo mi się podoba. Dla mnie niektóre "chemiczne" zapachy są bardzo ładne ale czytając recenzje dochodzę do wniosku że blogerki odrzucają każdy kosmetyk, który ma chemiczny zapach nawet wtedy gdy jest ładny...
    Co do złuszczania mam też inne zdanie, dla mnie jest średni, ale należę do osób które nie lubią mocnych zdzieraków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie twierdzę, że jest zły, ale mi nie odpowiada. z tego co zauważyłam ten z bzem czy z miodem jest lepszy, ale nie będę próbowała bo mam już swoje ulubione i te będę polecała :)

      Usuń
    2. My z saurią lubimy porządne zdzieraki ;) dlatego nam ten peeling nie podszedł i tu już nawet nie chodzi o zapach ;) Ten kto choć raz spróbuje Kessy nie wróci tak łatwo do normalnych peelingów.

      Gratuluję prawdziwego dna :D Trochę się tego nazbierało :)

      Usuń
    3. Dziewczyny czy Kessy daje taki efekt jak np domowy peeling kawowy?

      Usuń
    4. Kessa moim zdaniem jest lepsza, bo widzę rolującą się pod nią skórę.

      Usuń
  26. Ja od dwóch miesięcy focę puste butelki i tak się zbiera... nie wiem czy się za opisanie tego zabiorę w tym wieku ;D Twoje denko też wielkie, gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. wow, to się nazywa porządne dno :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Szampon MonRin mnie zainteresował :) chyba niezła alternatywa dla mojego JMO i to o ile tańszy ;) mój też miał nawilżać a uwierz że włosy są niczym druty ale jak nałożę odżywkę to tak się wchłania, a włosy po wysuszeniu jedwabiste ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. genialnie Ci poszło!
    dobre to serum z Eveline:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Farbę 1szt rozumiem że kupujesz na odrosty?

    OdpowiedzUsuń
  31. Też jestem z ciebie dumna :)) Porządne dno !

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja Cię kręcę w obie ręce - ale dno:)
    Szkoda że Lirene na nie - miałam ochotę na ta piankę..wogóle na piankę mam ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  33. lubię to serum do biustu, ale męczy mnie już zapach, mam 3 opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też polecam bzowy peeling z Joanny, zdecydowanie czuć ścieranie i ładny, kwiatowy zapach!

    A tą piankę z Lirene bardzo lubię, ale po jakiś 3 miesiącach używania odstawiłam ją, bo mi się nieco znudziła. Jej się chyba nie da zużyć :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Moich cycków już chyba nic nie podniesie :D

    OdpowiedzUsuń
  36. z powyższych znam jedynie kulkę Nivea i zmywacz isana. Oba produkty b. lubię :]

    OdpowiedzUsuń
  37. Super recenzja:)
    Z wymienionych firm:
    -Eveline serum antycellulitowe u mnie sprawdza się rewelacyjnie - do biustu jeszcze nie próbowałam (może się skuszę)
    -Syoss szampon regenerujący do włosów zniszczonych - użyłam raz i więcej nie wrócę, u mnie wystąpił łupież a w dodatku strasznie wysuszył mi skórę głowy ;/ od tamtej pory mam problem z doprowadzeniem ich do normalnego stanu! :(

    Dodaję do obserwowanych :) będę na bieżąco co warto używać, a czego unikać:)

    OdpowiedzUsuń
  38. No rzeczywiście "DNO" ;)
    Ja uwielbiam ten żel pod prysznic z Lirene z oliwką :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale dużo tego:))
    Teraz możesz uzupełnić kosmetyczne braki i poszaleć na zakupach :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)
Na wszystkie pytania odpowiem pod danym postem.
P.S. Spam i autoreklama będą usuwane!!!